Japońska Komisja ds. Uczciwego Handlu (FTC) orzekła, że Intel szkodził wolnej konkurencji, oferując pięciu największym na tamtejszym rynku producentom komputerów (m.in. NEC, Toshiba) procesory po niższych cenach, w zamian za obietnicę, że producenci ci ograniczą lub w ogóle zawieszą zakupy u jego rywali (najwięksi to AMD i Transmeta). Japońskie władze na razie powstrzymały się od nakładania kar, wezwały jedynie amerykańską korporację do zaprzestania podobnych praktyk. Według urzędników, Intel zaczął łamać japońskie prawo antymonopolowe w maju 2002 r.
Intelowi przysługuje odwołanie od orzeczenia japońskiego urzędu. Jeśli korporacja zdecyduje się na taki krok - a wczorajsze wypowiedzi przedstawicieli Intela na to wskazywały - powołany zostanie sąd arbitrażowy, który rozstrzygnie sprawę. Taki sąd bada obecnie kwestię zarzutów FTC postawionych w ub.r. Microsoftowi.
Dochodzenie w sprawie nadużywania przez Intela pozycji monopolisty prowadzi też Komisja Europejska. - Współpracujemy z japońskimi władzami. Prowadzimy podobne śledztwo w sprawie praktyk Intela - powiedział wczoraj rzecznik Komisji Jonathan Todd.