- Ale z tego kanału dostępu do usług bankowych korzystają głównie ludzie młodsi. Służy on raczej do tego, żeby zorientować się w ofercie, a nie faktycznie kupować produkty finansowe - zastrzegł specjalista. Zdaniem Petita, osoby starsze polegają raczej na oddziałach. Zależy im na osobistym kontakcie z doradcą, szczególnie przy korzystaniu z bardziej skomplikowanych produktów. To zróżnicowanie postaw powoduje, że banki muszą utrzymywać wiele kanałów dystrybucji.

Zdaniem Petita, stosowane w europejskich bankach systemy zarządzania relacjami z klientami (CRM) nie spełniły dotychczas pokładanych w nich oczekiwań. Powodem jest zła jakość wykorzystywanych w nich danych oraz niedostateczne przeszkolenie pracowników.

Specjalista podkreślał znaczenie zarządzania ryzykiem: - Czołowe europejskie banki włączają je wręcz do swojej kultury korporacyjnej. Według niego, poprawa zarządzania ryzykiem przyniosłaby również korzyści firmom ubezpieczeniowym, które dzięki temu nie musiałyby obniżać cen polis. Ubezpieczenia tanieją nie tylko z tego powodu, ale i ze względu na obecność internetu. - Strony pozwalające porównywać oferty różnych firm powodują średnio spadek cen w granicach 8-15% - powiedział Corman Petit.