Wciąż jest nerwowo po niedawnej fali wyprzedaży. W ostatnich dniach WIG20 na przemian notuje spadki i wzrost - na wysokim poziomie utrzymuje się zmienność. Na razie nie widać sygnałów, by te próby odbicia zakończyły się trwalszą zwyżką. We wtorek i środę zadanie podtrzymania rynku spoczywało na barkach m.in. banków, w czwartek samotnym bohaterem sesji była Telekomunikacja Polska. Na trwałe nie wygląda też czwartkowe odbicie notowań wielu mniejszych spółek.
W konsekwencji oczekiwana korekta po fali spadkowej przedstawia się w przypadku WIG20 mizernie. Na to, że trwa korekta, wskazują rosnące wskaźniki - oscylator stochastyczny i histogram MACD. Niestety, słabość tego odbicia - jeśli ruch w górę o nieco ponad 30 punktów w stosunku do poniedziałkowego minimum można w ogóle tak nazwać - nie wróży dobrze. Wygląda na to, że kiedy oscylator stochastyczny dotrze do strefy wykupienia, rynek będzie się znajdował niewiele powyżej obecnego poziomu. Wówczas sytuacja dojrzeje do kolejnej fali wyprzedaży. Taki scenariusz wydaje się bardzo prawdopodobny.
W tej sytuacji na pytanie: "co teraz robić?" należałoby odpowiedzieć - "najlepiej nic". Dobrym rozwiązaniem wydaje się poczekanie na rozwój wydarzeń. Gdyby mimo wszystko rynek zaczął szybko iść w górę, będzie to sygnałem, że nastroje zmieniają się na plus. Wówczas kluczowa będzie walka byków o pokonanie szerokiej luki bessy na wykresie WIG20 (1993-2010 pkt). Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak wyjście w dół z obecnej konsolidacji. Sygnałem sprzedaży będzie pokonanie wsparcia w postaci ostatniego dołka - 1932 pkt. Tak więc strefę 1932-1993 pkt można uznać za neutralną z punktu widzenia strategii inwestycyjnej.
Wspomniane wsparcie na wysokości 1932 pkt wydaje się tym ważniejsze, że jest to równocześnie 62-proc. zniesienie fali wzrostowej ze stycznia i lutego. Poziomy zniesień (biorąc pod uwagę dzienne minima i maksima, a nie kursy zamknięcia) dość dobrze wkomponowują się w ostatnie wydarzenia. Zniesienie 38-proc. (2008 pkt) najpierw przejściowo powstrzymało spadek na początku marca, a później zostało przełamane luką bessy.