Czwartkowe sesje na parkietach w Europie przyniosły początkowo spory wzrost indeksów giełdowych. Główną przyczyną było przekonanie, że notowania europejskich spółek są zbyt niskie w stosunku do ich spodziewanych wyników finansowych. Szacuje się, że dla firm objętych indeksem Stoxx 600 stosunek ceny akcji do zysku wynosi 14,9 w porównaniu z 16,6 dla światowego wskaźnika MSCI World Index i 16,1 dla S&P 500 Index.
Dodatkowo atrakcyjność walorów europejskich przedsiębiorstw zwiększył odnotowany w I kwartale, największy od czterech lat wzrost kursu dolara do euro. Poprawił on bowiem rezultaty firm, które są silnie uzależnione od eksportu do USA. Z tego właśnie względu zwyżka notowań objęła wczoraj akcje czołowego producenta telefonów komórkowych Nokia oraz wytwórcy sprzętu elektrotechnicznego Schneider.
Na uwagę zasługiwało też duże zainteresowanie papierami spółek górniczych, m.in. BHP Billiton i dostawcy miedzi Antofagasta. Oczekują one bowiem wzrostu popytu zwłaszcza ze strony szybko rozwijającej się gospodarki chińskiej.
Wydarzeniem był wczoraj gwałtowny, aż 51-proc., spadek notowań irlandzkiej firmy farmaceutycznej Elan. Bezpośrednim powodem była wiadomość o dalszych negatywnych skutkach jednego z wytwarzanych przez nią leków, który musiano wycofać z rynku. Po zahamowaniu wzrostu FT-SE 100 stracił ostatecznie 0,13%. CAC-40 podniósł się o 0,08%, a DAX 0,03%.
W Nowym Jorku uspokajająco na inwestorów podziałały dane o dochodach i wydatkach Amerykanów oraz bezrobociu - sugerujące, że inflacja w USA znajduje się pod kontrolą. Tymczasem szczególnym powodzeniem cieszyły się akcje jednej z największych sieci domów towarowych - J.C. Penny, w związku z informacją o jej możliwym przejęciu.