Dobry, choć krótkotrwały, start w II kwartał odnotowały w piątek światowe giełdy. To przede wszystkim za sprawą raportu na temat amerykańskiego rynku pracy. Można powiedzieć, że z punktu widzenia posiadaczy akcji był to raport prawie idealny. W marcu za Atlantykiem przybyło bowiem 110 tysięcy etatów (stopa bezrobocia spadła o 0,2 pkt proc., do 5,2%), co oznacza, że gospodarka nadal rozwija się w dobrym tempie. Ale jednocześnie przyrost liczby nowych miejsc pracy nie był tak silny, jak spodziewali się analitycy (ponad 200 tys.), co wskazuje, że koniunktura nie rozwija się tak szybko, by groziło to gwałtownym wzrostem inflacji i ostrzejszą podwyżką stóp procentowych.
W takich okolicznościach inwestorzy rozpoczęli piątkowe sesje od zakupów akcji, a w pierwszej kolejności do ich portfeli trafiały papiery spółek z branży finansowej, takich jak Citigroup czy JP Morgan Chase. Dobrych nastrojów nie pogorszyła nawet informacja o spadku publikowanego przez Uniwersytet Michigan wstępnego wskaźnika zaufania konsumentów w marcu. Później jednak atmosfera na rynkach akcji nagle się pogorszyła. A to za sprawą przedstawionych już po otwarciu sesji danych na temat wysokich cen płaconych przez firmy za surowce wykorzystywane w produkcji, co sugeruje wzrost napięć inflacyjnych. Niepokój wzbudził też ponowny wzrost cen ropy, w Nowym Jorku o 40 centów, do ok. 55,8 USD za baryłkę. Dlatego do godz. 22.00 naszego czasu po początkowym wyraźnym wzroście indeks Dow Jones Industrial Average spadł o 0,89%, a technologiczny Nasdaq Composite stracił 0,67%.
Również na giełdach europejskich wydarzeniem numer jeden był raport o zatrudnieniu w Stanach Zjednoczonych (inne dane w USA pokazały się już po zamknięciu notowań na Starym Kontynencie), który zachęcił do zakupów akcji. Londyński wskaźnik FT-SE 100 zyskał 0,4%, frankfurcki DAX zwyżkował o 0,57%, a paryski CAC-40 zamknął się o 0,3% wyżej niż w czwartek. Jeśli chodzi o poszczególne branże to na pierwszy plan, oprócz sektora finansowego, wysunęły się spółki surowcowe. Notowaniom takich firm, jak potentat górniczy BHP Billiton czy lider rynku paliwowego BP, sprzyjały wysokie ceny surowców.