Reklama

Niekoniecznie szybki powrót do szczytów

Minął trzeci tydzień odreagowania na rynku akcji. Mimo to WIG20 odrobił dopiero połowę strat, jakie odnotował w trakcie poprzednich trzech tygodni. Możliwe, że w najbliższym czasie czeka nas nie tyle rozstrzygnięcie, ile trend boczny.

Publikacja: 09.04.2005 08:18

Nie sprawdził się czarny scenariusz i niedźwiedzie dały w ostatnich tygodniach odpocząć rynkowi. W analizie z końca marca - tuż przed zakończeniem fali wyprzedaży - pisałem, że ścierają się ze sobą dwa przeciwstawne czynniki. Z jednej strony na niekorzyść posiadaczy akcji działały wcześniejsze sygnały sprzedaży i negatywne wydarzenia fundamentalne (rosnąca atrakcyjność amerykańskich obligacji odciągająca kapitał z rynków wschodzących). Z drugiej strony przeciwko dalszej szybkiej przecenie głośno przemawiało skrajne wyprzedanie obrazowane przez wskaźniki, m.in. bardzo niskie wartości histogramu MACD.

Wyprzedanie zaważyło

Na razie wygrał ten drugi czynnik - wyprzedany rynek zaczął iść w górę. Odbywa się to przede wszystkim dzięki wycofaniu się podaży. Niezbyt duże obroty świadczą, że do podciągnięcia kursów nie był potrzebny duży wysiłek ze strony kupujących. Poza tym niewiele wskazuje na to, by na rynek powracali inwestorzy zagraniczni, którzy odgrywali decydującą rolę w naszym regionie w czasie wcześniejszych tegorocznych zwyżek. Złoty pozostaje w okolicy ostatnich minimów zarówno względem dolara, jak i euro. Pojawienie się sygnału dalszego osłabienia w postaci pokonania tych wsparć może być kwestią jednego, dwóch dni. W tej sytuacji obecna korekta to raczej dzieło inwestorów krajowych.

W analizie sprzed trzech tygodni pisałem też, że siła odbicia zadecyduje o tym, czy czas zweryfikować prognozę spadków w średnim terminie. Pytanie to pozostaje aktualne - czy odreagowanie jest już na tyle silne, że można uznać kontynuację spadków za mało prawdopodobną? Spójrzmy na sytuację techniczną WIG20. Indeks, powracając powyżej 2000 pkt, odrobił połowę marcowych spadków, co oznacza, że znalazł się na poziomie bardzo ważnego zniesienia. Histogram MACD nie tylko nie wskazuje już skrajnego wyprzedania, ale właśnie dał sygnał kupna. Zakryta została luka bessy z 16 marca (1993-2010 pkt). Osiągnięcia byków są więc zauważalne.

Jak w maju

Reklama
Reklama

Biorąc pod uwagę fakt, że rynek wciąż znajduje się w długoterminowym trendzie wzrostowym, warto przyjrzeć się, jak WIG20 zachowywał się w podobnych sytuacjach w ostatnich dwóch latach. Szczególnym podobieństwem cechuje się rozwój wydarzeń z maja 2004 r. Podobnie jak w marcu, także wtedy indeks bardzo szybko spadał. Tak jak ostatnio, szeroka luka bessy była luką wyczerpania, tzn. wkrótce po jej wystąpieniu doszło do zatrzymania przeceny. Tak samo jak teraz, w kilka tygodni po ukształtowaniu się dołka, kupujący zdołali odrobić część strat i zakryć lukę bessy. Mimo tych pozytywnych wydarzeń, ostatecznie siła rynku okazała się niewystarczająca, by doprowadzić do trwałej zwyżki. Trzeba było na nią czekać aż do sierpnia. Tymczasem WIG20 pozostawał w konsolidacji. Porównanie to sugeruje więc, że nawet mimo ostatnich sukcesów byków, szybki powrót do hossy wcale nie jest pewny.

Możliwa konsolidacja

Bardziej prawdopodobna wydaje się właśnie konsolidacja w przedziale kilkudziesięciu punktów. Tym bardziej że nasz rynek - w przeciwieństwie np. do węgierskiego - "lubi" przed długie tygodnie, a nawet miesiące, pozostawać w trendach bocznych. Zjawisko to - praktycznie nieobecne w początkach hossy w 2003 r. - nasiliło się w ubiegłym roku, wraz ze "starzeniem się" trendu wzrostowego. Można więc przypuszczać, że im wyżej znajdą się indeksy, tym większa będzie niepewność co do tego, czy pozytywne czynniki nie zostały już zdyskontowane. Ta niepewność może spowodować wydłużenie się okresów konsolidacji.O szybkim odrabianiu strat nie można z pewnością mówić w odniesieniu do szerokiego rynku. W porównaniu z wcześniejszą przeceną, niezbyt przekonująco wygląda korekta wzrostowa na wykresie Indeksu Cenowego PARKIETU (ICP), odzwierciedlającego notowania wszystkich giełdowych spółek bez względu na ich kapitalizację. Jedynym plusem jest anulowanie sygnałów sprzedaży w postaci przebicia wsparć na wysokości dołków ze stycznia i grudnia ub.r. Mimo to ICP wciąż znajduje się poniżej linii 10-miesięcznego trendu wzrostowego. Jako nieznaczną korektę określić można także zwyżkę wskaźnika A/D (Advance/Decline), który pokazuje, jak zmienia się różnica między liczbą spółek rosnących i spadających. Te czynniki nie przemawiają za szybkim powrotem hossy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama