Po bardzo spokojnej sesji we wtorek wczoraj spodziewaliśmy się nieco więcej atrakcji. Początek notowań był obiecujący. Otwarcie aż o 14 pkt przewyższało poprzednie zamknięcie. Przyczyną tak dużego optymizmu już na starcie notowań była dobra końcówka sesji w USA. We wtorek pojawił się raport o przebiegu posiedzenia FOMC z 22 marca br. Okazało się, że obawy inwestorów co do przyspieszenia tempa wzrostu stóp procentowych były zbyt daleko idące. Członkowie FOMC są świadomi istniejących napięć inflacyjnych, ale nie widzą obecnie przymusu dokonywania nerwowych ruchów. Przyjęta ścieżka stopniowych podwyżek o 25 pkt bazowych uznana została za odpowiednią. Brak groźby ze strony stóp procentowych wywołało ulgę na amerykańskim rynku akcji.
Nasza sesja rozpoczęła się właśnie pod wpływem tej ulgi. Dalszy przebieg notowań był spokojny, ale z utrzymującą się niewielką przewagą kupujących. Trwało to dość długo. Na tyle, że wykres ceny kontraktu zbliżył się do spadkowej linii trendu. Na jej pokonanie zabrakło już sił.
Właściwie nie powinno to dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę zachowanie liczby otwartych pozycji. Ta przez większość sesji spadała, co pozwalało na wniosek, że to nie świeży kapitał podnosił ceny, ale strachliwi posiadacze krótkich pozycji. Takie źródło popytu zdecydowanie osłabiało wymowę zwyżki. Końcowa wyprzedaż tylko to potwierdza.
W efekcie po raz kolejny wykres odbił się od linii trendu ponownie ją uwiarygodniając. Takie cofnięcie przy oporze należy odebrać negatywnie. Skala pesymizmu jest spora, co widać wartości bazy z końca sesji. To trochę psuje klarowny obraz spadków. Jednomyślność rynku każe wzmóc uwagę. Trzeba po prostu przyjąć, że nadal jesteśmy w obszarze konsolidacji. Na emocje jeszcze za wcześnie.