NFI, które ogłaszają wezwania na własne akcje, pobierają od pieniędzy wypłacanych akcjonariuszom 19-proc. podatek. Inwestorzy, którzy żądają zwrotu pieniędzy, dostają tylko część środków. Zgodnie z interpretacjami mazowieckiej izby skarbowej, podatek powinien być naliczony od przychodu ze sprzedaży akcji, pomniejszonego o ich koszty nabycia, tymczasem NFI pobierają 19% od całej przekazywanej podatnikom kwoty. Jednak dla urzędników fiskusa nie ma znaczenia data nabycia papierów, gdyż - ich zdaniem - zwolnienie dla akcji kupionych przed 2004 r. w tym przypadku nie ma zastosowania.

Okazuje się jednak, że jest sposób na uzyskanie zwrotu całej kwoty zapłaconego podatku. Do PARKIETU zwrócił się czytelnik, który stwierdził, że jemu także NFI odliczył 19% podatku. Z tym że sprzedaży dokonał z rachunku inwestycyjnego, prowadzonego w ramach Indywidualnego Konta Emerytalnego. A w tym przypadku zyski są zwolnione z podatku od zysków kapitałowych.

Jak dowiedzieliśmy się w Drugim Mazowieckim Urzędzie Skarbowym, podatnicy w tym przypadku rzeczywiście mają prawo do zwrotu całości podatku pobranego przez NFI. Muszą się zwrócić do odpowiedniego urzędu z prośbą o oddanie pieniędzy, w której należy zaznaczyć, że operacji dokonali w ramach IKE. Dobrze byłoby dołączyć do wniosku dokumenty, poświadczające, iż podatnik rzeczywiście ma konto w formie rachunku inwestycyjnego.

Mimo że podatek w takim przypadku pobierany jest nienależnie, nie przysługują odsetki karne. Dlaczego? - Bo to nie urząd skarbowy się pomylił, tylko płatnik, który podatek pobrał - usłyszeliśmy w Drugim Mazowieckim Urzędzie Skarbowym. Jest jednak możliwość uniknięcia wszystkich problemów, związanych z podatkiem od buy backu. Trzeba po prostu poinformować płatnika, czyli odpowiedni NFI, że akcje pochodzą z IKE i poprosić o nienaliczanie podatku. Konieczne będzie odpowiednie zaświadczenie z biura maklerskiego, ale - jak zapewniają ich przedstawiciele - z wystawieniem takiej informacji nie będzie problemu.