Przypuszczam, że każdy daytrader złorzeczy na ostatni tydzień. Największe ruchy cen miały miejsce poza sesją. Właściwie codziennie, oprócz wtorku, zaczynaliśmy sporą różnicą w stosunku do poprzedniego zamknięcia. W poniedziałek jeszcze coś się działo, ale już od wtorku było po prostu nudno. Małe wahania cen nie pozwalały na rozwinięcie skrzydeł przez graczy operujących jedynie w czasie jednej sesji. W środę dopiero ostatnia godzina notowań przyniosła większą zmianę cen. O czwartku możemy spokojnie zapomnieć. O piątku właściwie też. Cały ruch cen to luka bessy. Już na otwarciu znaleźliśmy się na poziomie wsparcia i całą sesję na nim posiedzieliśmy. Co ciekawe, w tym tygodniu nudnych sesji ceny w ciągu trzech sesji wykonały ruch o ponad 70 pkt.

Wczoraj popyt był za słaby, by oddalić ceny od poziomu wsparcia, a podaż obawiała się przeprowadzić poważniejszy atak na poziom dołka z 21 marca br. W efekcie nadal przebywamy w zakresie konsolidacji, która jest już kreślona od miesiąca. Nie udało się wybić górą na początku tygodnia, a wczoraj nie udało się dołem.

Skoro nadal mamy konsolidację, to ocena sytuacji technicznej nie może ulec zmianie. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na wybicie się cen pod poziom 1920 pkt lub nad 2000 pkt. Póki to nie nastąpi, możemy być świadkami wielu takich wahań jak ostatnio. W ramach konsolidacji mogą dziać się dziwne rzeczy. Z drugiej strony, brak wybicia cen na wczorajszej sesji nie jest znowu taki zły. Przy tak niskiej aktywności miałby on bardzo niską wiarygodność i trudno byłoby na jego podstawie podejmować poważniejsze decyzje. Pozostaje tylko nadzieja, że przyszły tydzień będzie już ciekawszy, a zwiększona aktywność przysporzy zmienności i wagi ewentualnym sygnałom technicznym.