Jacek Socha, minister skarbu państwa, stwierdził wczoraj, że upublicznienie Polkomtela w tym roku jest nadal możliwe. Ocenił, że nie uda się przeprowadzić tego procesu do września - jak wcześniej zakładano. I ma z pewnością rację.

Decyzja w sprawie wprowadzenia operatora Plusa na rynek publiczny miała zapaść wczoraj. Zgodnie z procedurą, w czwartek wznowiły obrady nadzwyczajne i zwyczajne WZA Polkomtela. Jednak akcjonariusze spółki nie są jednomyślni i mieli niewiele czasu na dojście do porozumienia. W efekcie decyzja nie zapadła.

Tym razem w pierwszej kolejności odbyło się NWZA, które miało zdecydować o zmianach w statucie firmy (m.in. zniesieniu prawa pierwokupu dotychczasowych akcjonariuszy) i upublicznieniu. Uchwały były ze sobą powiązane. Żadna nie została przegłosowana. NWZA dokonało natomiast jednej zmiany w składzie rady nadzorczej Polkomtela (Andrzeja Hermana zastąpił Jan Maciejewicz, rekomendowany przez PKN Orlen).

W związku z tym, że nie podjęto decyzji o wprowadzeniu firmy do publicznego obrotu, kolejne - zwyczajne - walne zgromadzenie mogło spokojnie podjąć już decyzję o podziale nieco ponad 923 mln zł zysku, który operator wypracował w 2004 r.

WZA postanowiło przeznaczyć na dywidendę niemal 46% tej kwoty, czyli tyle, ile w poprzednich latach. W sumie, do kieszeni PKN Orlen, KGHM, grupy Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Vodafone, TDC i Węglokoksu popłynie 424,95 mln zł.