Rynek obligacji w dalszym ciągu nie jest w stanie znaleźć wyraźnego kierunku. W kwietniu notowania krążą wciąż w tym samym miejscu. W przypadku papierów 5- i 10-letnich rentowność utrzymuje się w przedziale 5,45%-5,6%. Tak jak w lutym nasz rynek nie reagował na trwającą w rozwiniętych krajach wyprzedaż, tak teraz poprawa nastrojów na świecie też nie ma wpływu na cenę polskich obligacji. Różnica pomiędzy rentownością polskich i niemieckich 10--latek od początku tego miesiąca podniosła się z 1,87 pkt proc. do 2 pkt proc. obecnie.

Wykres zyskowności niemieckich papierów 10-letnich znalazł się w bardzo ważnym miejscu. Na poziomie 3,45% zostały ustanowione dołki w czerwcu 2003 r. oraz lutym 2005 r. Ich przełamanie przemawiałoby za obniżką dochodowości, choć trudno byłoby to zrozumieć biorąc pod uwagę, że inflacja w strefie euro wynosi 2,1%, a cykl obniżek stóp procentowych dobiegł końca. Inwestorzy godząc się na tak niską realną rentowność przyczynialiby się do tworzenia bąbla na rynku obligacji. Jego przekłucie mogłoby przynieść w pewnym momencie spore perturbacje na rynku. Stąd wyraźne przekroczenie w dół poziomu 3,45% wydaje się mało realne.