W Polsce funkcjonuje przynajmniej kilka sądów arbitrażowych, większość z nich rozwiązuje jednak zaledwie kilka sporów rocznie. Największy - działający przy KIG-u - wydaje co roku 400-500 decyzji w sprawach gospodarczych. - Taki poziom możemy osiągnąć najwcześniej za dwa, trzy lata - mówi Tomasz Zbiegień, współorganizator sądu polubownego przy PKPP Lewiatan.

Przedstawiciele nowej instytucji nie kryją jednak, że chcą konkurować z sądem "KIG-owskim". - Stawiamy na transparentność procedur - deklaruje prezes sądu przy PKPP Lewiatan prof. Andrzej Szumański. - Konkurować będziemy jakością i szybkością wydawania decyzji, a także cenowo - dodaje wiceprezes Wojciech Błaszczyk. Opłaty mają być tu niższe od tych, jakie obowiązują w sądach powszechnych.

Impulsem do powstania nowego sądu miały być głosy członków PKPP Lewiatan. Chcieli oni, aby Konfederacja zrobiła coś, co mogłoby rozwiązać problem zatorów płatniczych, z którym nie radzą sobie sądy powszechne. Prace nad powołaniem sądu polubownego rozpoczęto rok temu. Za miesiąc gotowa będzie lista 80-100 arbitrów. - Nie będzie na niej nazwisk osób, co do których w środowisku są jakiekolwiek obiekcje - deklaruje inny wiceprezes sądu Andrzej Wiśniewski. Lista arbitrów ma być również atutem nowej instytucji.

Sąd polubowny przy PKPP Lewiatan ma ambicje stać się instytucją międzynarodową. Jego współtwórcy liczą na to, że stworzą instytucję na miarę podobnych sądów w Wiedniu czy w Londynie. Przypomnijmy, że przed tym ostatnim kończy się właśnie spór toczony między Eureko a Rzeczpospolitą Polską w sprawie PZU.