Deutsche Telekom zamierza zakończyć proces pełnego przejęcia T-Online, swojej jednostki internetowej, do końca br. - zapowiedział prezes. Łącznie na ten cel potentat telekomunikacyjny zza naszej zachodniej granicy wyda 2,9 mld euro. Transakcja ta powinna przyczynić się do poprawy wyników działu specjalizującego się w telefonii stacjonarnej T-Com. To właśnie z nim ma być w pełni połączone T-Online. Dzięki temu oddział powinien pozyskać nowych klientów, zainteresowanych internetem. - Zakończenie tej operacji to w tym momencie nasz priorytet - powiedział wczoraj Kai-Uwe Ricke 4,6 tysiącom akcjonariuszy spółki, którzy przybyli na wczorajsze walne zgromadzenie. Internetowa spółka, wydzielona z Deutsche Telekom, zadebiutowała na giełdzie frankfurckiej w 2000 r. Od tej pory jej akcje staniały o ponad jedną trzecią.

Próbie całkowitego przejęcia T-Online sprzeciwiają się niektórzy mniejszościowi udziałowcy internetowej spółki, tacy jak np. fundusze DWS. Ich zdaniem, transakcja uderzy w małych akcjonariuszy, bo Deutsche Telekom proponuje zbyt niską cenę. Telekom, jako posiadacz już 90% akcji T-Online, nie powinien mieć jednak żadnego problemu z jej sfinalizowaniem. Opóźnić transakcję może jednak ewentualne pozwanie przez DWS koncernu do sądu.

Kai-Uwe Ricke podtrzymał też wczoraj marcową prognozę mówiącą, że zysk pomniejszony o amortyzację (EBITDA) DT wyniesie w br. 20,7-21 mld euro. W ub.r. sięgnął 19,4 mld euro. Poinformował też o dywidendzie za 2004 r. w wysokości 62 centów na akcję i zapewnił, że w najbliższych latach polityka dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami będzie kontynuowana.

Niemiecka spółka jest też obecna w Polsce. Rywalizuje z francuskim Vivendi o kontrolę nad Polską Telefonią Cyfrową, która jest operatorem sieci telefonii komórkowej Era.

Bloomberg