Do końca sierpnia Orbis, dotychczasowy właściciel Hotelu Europejskiego, przekaże go spółce HE, założonej przez spadkobierców byłych właścicieli obiektu.
Oddać nie znaczy zwrócić
To jeszcze nie koniec trwającego 15 lat sporu. Orbis zdecydował się oddać hotel - w samej spółce nie nazywa się tego zwrotem - po otrzymaniu dwóch decyzji sądów, które uznały racje spadkobierców, nie dając już szans na kasację wyroków. Ale sama HE żąda od Orbisu jeszcze 220 mln zł za korzystanie z hotelu w latach 1993-2005 (czyli od momentu wystąpienia o zwrot budynku). Orbis z kolei domaga się od HE prawie 100 mln zł za odbudowanie i utrzymanie hotelu. Obydwa procesy były do niedawna zawieszone, teraz spółki prowadzą negocjacje. - Nie zrezygnujemy całkowicie z naszych roszczeń, dyskutować możemy o ich wysokości. A jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to tyle lat się sądziliśmy, że znów możemy na tę drogę wstąpić - mówi Loic Guibourge, prezes HE i jednocześnie mąż córki ostatniego prezesa przedwojennego hotelu.
Hotel na pięć i pół
Wysokość odszkodowania, jakiego domaga się HE, jest bardzo bliska sumie, jaką spółka chce wyłożyć na remont hotelu. - To ma być obiekt z najwyższej półki, tak na pięć i pół gwiazdki - twierdzi Loic Guibourge. Spółka planuje na to wydać 40-50 mln euro. Pieniądze chce zdobyć, oprócz odszkodowania, w Unii Europejskiej, z kredytów bankowych lub od inwestorów. - Poważnie zastanawiamy się nad wprowadzeniem spółki HE na giełdę - dodaje Guibourge. Według analityków, druga firma hotelarska na giełdzie - mimo że posiadająca tylko jeden obiekt - mogłaby cieszyć się zainteresowaniem inwestorów, choć na pewno nie uda się jej przeprowadzić emisji wystarczającej na remont.