- Mamy sporą liczbę spółek na radarze i zaczynamy je prześwietlać - powiedział dyrektor Philipsa Gerard Kleisterlee w wywiadzie udzielonym agencji Bloomberga. Nie chciał jednak ujawnić, o jakie podmioty może chodzić, czy też kiedy można spodziewać się ogłoszenia ewentualnych transakcji.
Główny cel przejęć to uodpornienie koncernu na wahania popytu na układy komputerowe, w produkcji których Philips jest trzecią firmą w Europie. Jak bardzo zmienny jest to rynek, pokazał raport Philipsa za zeszły kwartał - zysk oddziału półprzewodników spadł aż o 80%, do 14 mln euro, a sprzedaż zmniejszyła się o 3%. Biznes, jeszcze pięć lat temu najbardziej dochodowy w całym koncernie, obecnie przynosi około 15% wszystkich przychodów.
W ostatnich latach Philips stawiał przede wszystkim na akwizycje spółek z branży urządzeń medycznych. Wydał na ten cel 5 mld euro.
Kleisterlee stwierdził, że zamierza zwiększyć przychody firmy zdecydowanie powyżej 30 mld euro zanotowanych w ub.r. poprzez dalsze przejęcia spółek z branży medycznej, małych urządzeń oraz systemów oświetleniowych. Philips jest światowym numerem dwa (po General Electric) w pierwszej z tych branż, a numerem jeden w produkcji golarek elektrycznych i żarówek (jako ich producent firma została założona 114 lat temu).
Bloomberg