Inwestorzy, a przynajmniej dziennikarze, mogli się w tym tygodniu zdziwić zamieszaniem w Orbisie. Najpierw we wtorek wiceprezes firmy na zwołanej przez siebie konferencji komentował wyniki spółki. W czwartek osobne spotkanie zorganizował Jean-Philippe Savoye, prezes firmy. Jak tłumaczył, taki natłok konferencji wynikał z braku porozumienia - firma korzysta bowiem z usług dwóch agencji PR.
Obydwaj prezesi mówili o czymś innym. Wiceprezes tłumaczył słabe wyniki spółki po pierwszym kwartale, prezes bronił się przede wszystkim przed oskarżeniami związków. Według nich, w spółce doszło do prawdziwego najazdu francuskich menedżerów, którzy szkodzą firmie. Coraz częściej pojawia się zarzut drenażu Orbisu przez jej francuskiego akcjonariusza. Pracownicy uważają, że ma do tego prowadzić ogłoszona niedawno strategia spółki.
Akcjonariusz zarabia
Tylko w ubiegłym roku Accor, który posiada 35,5% akcji Orbisu, zarobił na polskiej spółce 12 mln zł - tyle wyniosły opłaty franczyzowe, jakie za korzystanie z francuskich marek hotelowych musiała zapłacić polska spółka. Umowa mówi o 3% od obrotów hotelowych, przy czym dziś taką opłatę musi wnosić ok. 70% hoteli Orbisu. Reszta działa pod polskim szyldem, więc franczyza ich nie dotyczy.
Ale wkrótce ma się to zmienić. Orbis w ramach nowej strategii całkowicie zlikwiduje swoje marki, a ich miejsce zajmą francuskie znaki firmowe. - Do 2009 r. 100% naszych hoteli będzie płaciło franczyzę - tłumaczy prezes spółki. Firma zakłada, że w ciągu najbliższych 5 lat jej przychody wzrosną do 977 mln zł. Oznacza to, że franczyza odprowadzana do Accora wzrośnie do 29 mln zł (19 mln zł, gdyby wciąż istniały hotele Orbis). Do tego dochodzi jeszcze dywidenda. Za ubiegły rok Accor dostanie z tego tytułu ok. 5,5 mln zł (34 grosze na akcję).