Wczorajsza sesja właściwie niczego nie wyjaśniła. Z jednej strony bykom udało się dodać jeszcze kilkanaście punktów do środowej zwyżki, ale podaż nie pozwoliła już na kontynuację szybkiej zwyżki. Nietrudno znaleźć argumenty zarówno za utrzymaniem wzrostów, jak i odwrotem kupujących. Najpierw te sprzyjające bykom. Kurs kontraktów przebił wczoraj linię trendu spadkowego poprowadzoną po górnych cieniach świec począwszy od marca. To jak najbardziej uzasadnia przypuszczenie, że trend zniżkowy uległ już zakończeniu. Przy okazji wydarzyło się coś jeszcze, z czym nie mieliśmy do czynienia w trakcie tendencji spadkowej, a co świadczy o słabnięciu niedźwiedzi. Tym faktem jest pokonanie lokalnego szczytu z początku maja (1878 pkt). Obecna zwyżka tym także różni się od poprzednich korekt wzrostowych, że nastąpiła ona nie bezpośrednio po gwałtownej wyprzedaży (tak było w końcu marca i kwietnia), ale poprzedziło ją kilkusesyjne uspokojenie.
Nawet jeśli trend spadkowy się skończył, nie oznacza to automatycznie, że zapoczątkowana została trwała zwyżka. Wcale nie jest wykluczone to, czego gracze średnioterminowi nie lubią najbardziej - konsolidacja. Wówczas niewskazane byłoby otwieranie jakichkolwiek pozycji. Na razie warto wstrzymać się do czasu pokonania kolejnego lokalnego szczytu z 25 kwietnia na wysokości 1913 pkt.
W porównaniu z kontraktami na WIG20, słabe jest odreagowanie w przypadku futures na MIDWIG. Notowania niezbyt oddaliły się od ostatnich minimów. Od kilku tygodni trwa konsolidacja w przedziale 1612-1649 pkt. Wybicie w górę wiązać się będzie z powstaniem formacji podwójnego dna sprzyjającej zwyżce o ponad 50 pkt. Otwieraniu pozycji pod kątem średnioterminowych trendów sprzyja bardzo niska zmienność - wskaźnik ATR z 14 sesji spadł do 13 pkt.