Mijający tydzień można podsumować tak: rynek znalazł wsparcie nieco powyżej 1800 pkt, gdzie znajdowało się dno z końca stycznia. Silne odbicie nastąpiło we środę. Pomogły w nim dobre zachowanie rynków zagranicznych, lecz właściwie nie było informacji, po których miało dojść do tak dużego optymizmu, poza wspomnianym wyżej czynnikiem technicznym.
W konsekwencji tak dużego impetu w piątek z rozpędu doszło do testowania poziomu 1900 pkt, które jest jednocześnie górnym ograniczeniem kanału spadkowego. O 15.30 doszło do schłodzenia rynku, zapewne wskutek otwarcia giełd w USA. Niedźwiedzie na razie wybroniły się z pozycji podbramkowej (okolice 1900 pkt). Kontrakty podążają dokładnie w ślad za indeksem.
Już po sesji opublikowano dane dotyczące produkcji przemysłowej w kwietniu. Dane te okazały się niezwykle dobre. Analitycy oczekiwali spadku o 4,8%, tymczasem spadek wyniósł zaledwie 1%. Jest to znakomita pozycja wyjściowa do ewentualnego ataku w poniedziałek na opory techniczne. Wybicie ponad 1900 pkt byłoby silnym sygnałem świadczącym o zmianie średnioterminowego trendu ze spadkowego na co najmniej horyzontalny.
Są to jednak tylko dywagacje. Co zrobi rynek, zależy od napływu dużego kapitału, czy to ze strony zagranicy, czy też z rodzimych OFE. Nie zapominajmy, że rynek znajduje się od kilku miesięcy w trendzie spadkowym, a ostatnie wzrosty wyglądają bardziej na dynamiczną korektę niż trwałą zmianę trendu. Z drugiej strony daje się ostatnio zauważyć znaczna poprawa nastrojów w stosunku do ostatnich 2 miesięcy.
Nastawienie inwestorów było już bardzo złe. Jeśli ten optymizm nie zostanie pogrzebany przez silną podaż dołująca kursy, jest szansa na przełom.