Od ponad tygodnia notowania dolara zmagają się z barierą na poziomie 3,33 zł, wyznaczoną przez średnią kroczącą z 250 sesji. Opór wzmocniony jest przez szczyt z końca kwietnia, więc zrozumiałe są trudności z jego pokonaniem. Wyjściem ponad niego otwierałoby drogę do kolejnej fali aprecjacji amerykańskiej waluty. Mogłaby ona sięgnąć 3,43 zł, a nawet 3,57 zł. Zwolennicy długich pozycji w złotym mają zatem o co walczyć.
Liczą oni zapewne na to, że umocnienie dolara na świecie dobiega końca i zatrzyma go poziom 1,245 USD za euro - tutaj znajduje się dolne ramię kanału, jakim można opisać tegoroczne notowania pary EUR/USD. To jednak nie jest takie pewne. Wykres indeksu wartości dolara wobec sześciu głównych światowych walut analogiczną barierę pokonał w piątek, a wczorajsza sesja stanowiła jedynie ruch powrotny. To każe liczyć się ze zwyżką dolara na świecie o dalsze 4,9%. Skoro sygnały zmiany trendu tej waluty są coraz wyraźniejsze, powinna ona postępować w dużo szybszym tempie niż dotychczas. W takiej sytuacji trzeba spodziewać się dalszej presji na spadek wartości złotego. Wczoraj dolar ostatecznie stracił do niego 1 gr i kosztował 3,318 zł.