- Zaczekamy. Możliwe, że do negocjacji przystąpimy dopiero po wyborze inwestora. Na razie jednak jeszcze żaden z potencjalnych kupców nie przekazał nam swojego stanowiska. Mało tego - gdyby nie gazety, nie wiedzielibyśmy nawet, kto takim potencjalnym kupcem jest - twierdzi Ireneusz Oracz, przewodniczący Solidarności w Jelfie.

Jeleniogórski producent leków od początku roku czeka na inwestora, który kupi 47% akcji spółki należących dziś do Agencji Rozwoju Przemysłu, PZU i Skarbu Państwa. Negocjacje w tej sprawie prowadzi ARP, która jednak odmawia jakichkolwiek komentarzy. Już wcześniej informowaliśmy, że jeden ze sprzedających - prawdopodobnie PZU - zdecydował, że zrobi to tylko w ramach publicznego wezwania ogłoszonego przez inwestora. Związkowcy obawiają się, że potencjalny kupiec przejmie całkowitą kontrolę nad spółką i nie będzie zainteresowany dawaniem gwarancji pracy.

Pierwotnie związki domagały się nawet 10-letnich gwarancji zatrudnienia, jednak według ministerstwa skarbu, zależy to tylko od dobrej woli inwestora, bo Jelfa, jako firma prywatna, nie może już liczyć na tradycyjny pakiet socjalny spotykany w prywatyzowanych spółkach. - Zdecydowaliśmy, że na razie nie będziemy podejmować żadnych kroków. Wszystko jednak zależy od rozwoju sytuacji. Oczekujemy, że ARP w końcu zacznie nas informować o postępach rozmów - mówi Ireneusz Oracz. Wcześniej związki zapowiadały przeprowadzenie w Warszawie protestu.