Teza, że warszawska giełda powinna stać się częścią silnego sojuszu, powtarza się w wypowiedziach większości uczestników rynku. To oznacza de facto, że powinna pozyskać strategicznego partnera. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Alians nie musi oznaczać związków kapitałowych, choć może, a nawet - jak chcą niektórzy - powinien. Tę opinię zdaje się podzielać Skarb Państwa, którego przedstawiciele w kontekście prywatyzacji GPW wielokrotnie wypowiadali się na temat ewentualnego udziału w niej innych giełd. Sam minister Jacek Socha wskazywał, że trzeba procesem przekształceń własnościowych GPW zainteresować wszystkich liczących się graczy, nie wyłączając np. giełd amerykańskich.
Jaka część dla partnera?
Przy założeniu, że w prywatyzacji uczestniczyć będzie partner strategiczny, do rozważenia są dwa warianty: objęcie przez niego większościowego pakietu albo sprzedanie mu jedynie mniejszościowego udziału. Jasne jest przy tym, że chodzi o inwestora zagranicznego - giełdę lub sojusz giełd.
Ponieważ deklaracje potencjalnych partnerów mają wstępny charakter, nie sposób ocenić, który wariant jest przez nich preferowany. Na pewno statusem strategicznego partnera GPW jest zainteresowany skandynawski OMX, a także giełda wiedeńska w grupie z parkietem budapeszteńskim. Ich przedstawiciele najbardziej otwarcie deklarują chęć udziału w prywatyzacji GPW, jednak i oni nie wspominają o szczegółach. Na nie - jak twierdzą - jest jeszcze za wcześnie.
Nie tylko cena