Ostatnie dni na amerykańskim rynku przyniosły powolne wytracanie tempa przez zwyżkę. Towarzyszyły temu niskie obroty, co może sugerować, że po dotarciu S&P 500 w rejon 1190-1200 pkt maleje grono chętnych do kupowania akcji. To pierwszy krok do odwrócenia tendencji z ostatnich kilku tygodni. Wczorajsza reakcja inwestorów na informacje o poprawie optymizmu konsumentów oraz spadku indeksu aktywności przemysłowej w regionie Chicago potwierdziły zmianę nastrojów. Pesymizm dodatkowo wzmacniały obawy, że coraz mocniejszy dolar wpłynie na obniżkę zysków amerykańskich korporacji.
W związku z tym poziom 1200 pkt powstrzymał przynajmniej na razie wzrost S&P 500. Jednak stawianie prognozy na kolejne tygodnie jest zadaniem bardzo trudnym. Indeks od ponad roku praktycznie porusza się w trendzie bocznym, dla którego punktem odniesienia jest szczyt z początku 2004 r. w okolicy 1160 pkt. Maksymalne oddalenie od niego w górę wyniosło 60 pkt, w dół 100 pkt. Jednocześnie średnia krocząca z 250 sesji, w przybliżeniu oddająca przeciętną roczną wartość S&P 500, wciąż rośnie. To przekonuje, że dwuletni trend wzrostowy jeszcze się nie skończył. Istotną wskazówką co do przyszłego kierunku notowań może okazać się tygodniowy MACD. W połowie kwietnia wskaźnik dotarł do poziomu równowagi. Nie zdołał jednak dotychczas powrócić ponad średnią, utrzymując tym samym sygnał sprzedaży, wysłany 3 miesiące temu. Odbicie od linii sygnalnej przemawiałoby za powrotem spadków na rynek. Krótkoterminowym wsparciem jest 1179 pkt, gdzie wypadł szczyt 9 maja. Spadek poniżej niego będzie sprzyjał utrwaleniu się zniżki.
W pobliże tegorocznego maksimum powrócił DJ Stoxx 50. Jego trwałe przełamanie wydaje się jednak mało realne. Dzienny Stochastic znajduje się na poziomie, który przez ostatni rok towarzyszył ustanawianiu lokalnych szczytów. Tygodniowy MACD dotarł od dołu do linii sygnalnej, stanowiącej silny opór. Natomiast na tygodniowym Stochasticu rysuje się rzadko spotykana - i przez to bardzo wiarygodna - negatywna dywergencja. To wszystko sprzyja pogorszeniu notowań w kolejnych tygodniach.