Po spektakularnym upadku Stoczni Szczecińskiej Porta Holding w 2002 r. rząd zdecydował o uruchomieniu specjalnego programu pomocy dla całej branży. Wysokość szacowanego wsparcia dla Stoczni Szczecińskiej "Nowa" (powstała z majątku upadłej SSPH), Stoczni Gdynia i Gdańsk, w których pracuje w sumie 12 tys. osób, wyniosła łącznie 593 mln euro. Dwuletnie programy wsparcia, przewidujące umorzenie długów, pożyczki, rządowe gwarancje kredytów i dokapitalizowanie stoczni zatwierdził wtedy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Pierwszy z nich - dla Stoczni Gdynia - kończy się 6 czerwca. W przyszłości rząd będzie stosować dopłaty do produkcji statków (do 6% wartości kontraktu).
Taką formę pomocy Komisja Europejska zaakceptowała w marcu. Bruksela ma jednak wątpliwości, czy dotychczasowa restrukturyzacja przywróciła długookresową rentowność stoczni. Pyta też, czy pomoc była ograniczona do niezbędnego minimum przy znaczącym wkładzie własnym beneficjentów. Bruksela nie ma jednak prawa kwestionować pomocy przyznanej przed akcesją. - Programy restrukturyzacji zatwierdzane były w oparciu o ustawę pomocy publicznej dla przedsiębiorców o szczególnym znaczeniu dla państwa z 2002 r., nie rozumiemy więc, co jest nie tak - argumentuje Roma Sarzyńska, rzecznik prasowy ARP.
Komisja zażądała jednak, by Polska do 1 lipca przedstawiła dodatkowe wyjaśnienia i dokumenty. Rząd ma w ten sposób udowodnić, że pomoc rzeczywiście miała miejsce przed 1 maja 2004 r. Jeśli nie, to KE może ją zakwestionować, żądając np. modyfikacji programu lub nawet wstrzymania pomocy.