W tym roku cena walorów Stomilu Sanok spadła o jedną piątą. Jednocześnie jest blisko 40% poniżej historycznego maksimum, ustanowionego latem minionego roku. Wyprzedaż walorów była uzasadniona gorszymi wynikami w ostatnim kwartale 2004 r. oraz w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Spółka odnotowała spadek zarówno przychodów, jak i zysków. Zmniejszyła się rentowność. Odpowiedź na pytanie o to, na ile ostra przecena papierów Stomilu była adekwatna do skali pogorszenia rezultatów finansowych, będzie pomocna przy nakreśleniu scenariusza przyszłych notowań.
Wysoka baza
daje o sobie znać
Zysk netto (liczony za cztery ostatnie kwartały) obniżył się w I kwartale tego roku o blisko 19% w porównaniu z końcem 2004 r. i był najniższy od roku. Notowania Stomilu znajdują się obecnie na poziomie ze stycznia 2004 r. Skala spadku kursu jest zatem większa niż zysku. Ta dysproporcja jest jeszcze większa, jeśli uwzględnić, że mniejszy zarobek spółki był pochodną wysokiej bazy porównawczej, związanej ze sprzedażą w I kwartale 2004 r. udziałów w spółce zależnej. Na wielkości zysku netto niekorzystnie odbiło się radykalne pogorszenie salda przychodów i kosztów finansowych. O ile jeszcze w 2003 r. spółka uzyskiwała wyższe przychody odsetkowe, niż ponosiła koszty związane z obsługą zadłużenia, to w roku ubiegłym te proporcje uległy odwróceniu.
Wysoka baza porównawcza będzie dawać o sobie znać również w II kwartale tego roku. W 2004 r. w tym okresie Stomil odnotował rekordowe zyski.