Reklama

Nic na sprzedaż

Konsolidacja? A kto chce sprzedawać? Tak wyglądają dyskusje na temat łączenia polskich banków. Wszystko, co może się zdarzyć, będzie mieć początek poza granicami naszego kraju.

Publikacja: 04.06.2005 08:36

Większość banków przy okazji ogłaszania świetnych wyników za 2004 r. zapowiedziała, że chce zwiększyć udziały w rynku co najmniej do 10%. Teraz próg ten przekraczają PKO BP, Pekao oraz BPH. Gdyby zsumować te deklaracje, wyszłoby nie mniej niż... 150% rynku. Prezesi wskazywali, że drogą do celu mogą być przejęcia. Wtórowali im inwestorzy strategiczni.

Być tam, gdzie rośnie

Problem w tym, że nie ma chętnych do sprzedaży polskich banków. Lepiej bowiem mieć 5% udziałów w rynku rosnącym o 5% rocznie, niż silniejszą pozycję w kraju pogrążonym w stagnacji. Atrakcyjność Polski i tej części Europy wzmaga fakt, że jest to region słabo "ubankowiony". Nic dziwnego, że dynamika wzrostu zysków we wschodniej części Starego Kontynentu była w zeszłym roku kilkakrotnie wyższa niż na Zachodzie.

W efekcie, zmian na polskim rynku - twierdzą analitycy - należy się spodziewać tylko wówczas, jeśli do przetasowań dojdzie za granicą. Ewentualna fuzja UniCredito Italiano i HVB może zaowocować połączeniem należących do nich polskich firm - Pekao i BPH. W efekcie mielibyśmy dwa duże banki (nowy podmiot i PKO BP) o łącznych rynkowych udziałach przekraczających 40%, a za nimi małe instytucje z najwyżej 6-proc. udziałem w rynku. To po pewnym czasie mogłoby skłonić niektórych właścicieli do wyjścia z rynku.

U nas jest wyłącznie popyt

Reklama
Reklama

Najczęściej typowany do wycofania się z Polski portugalski BCP kilkakrotnie już w tym roku dementował pogłoski o sprzedaży akcji Millennium. A powody, by oczekiwać, że Portugalczycy opuszczą nasz kraj, są niezmienne - słabe wyniki Millennium. Zwrot na kapitale wynosi 9,2%, wskaźnik koszty do dochodów - 74%.

Wspominanie o akwizycjach w sektorze bankowym wywołuje alergię u prezesa Banku Zachodniego WBK Jacka Ksenia. Ile razy "sprzedawano" ten bank, trudno zliczyć. Pewne jest, że pasuje niemal każdemu. Możliwość sprzedaży BZ WBK uwiarygodnia fakt, że jego inwestor strategiczny AIB nie prowadzi biznesu w innych krajach Europy Środkowej i Polska jest jego jedynym przyczółkiem. W lutym Gerry Byrne, szef AIB Polska, zapewnił jednak, że Irlandczycy chcą zostać w Polsce, poprawić wyniki banku i w 5 lat, poprzez wzrost organiczny, zwiększyć jego udział z obecnych 6 do 10%. A już prawdziwym ciosem dla łowców okazji do przejęcia było stwierdzenie, że nie wyklucza połączenia z innym bankiem, ale pod warunkiem, że AIB pozostanie większościowym akcjonariuszem. Tylko kto pójdzie na taki układ?

Nie ma jak polski bank

Co znaczy dzielenie się władzą w polskim banku, wie Skandinaviska Enskilda Banken, do którego należy 47% akcji Banku Ochrony Środowiska. Szwedzi od kilku już lat nie mogą zwiększyć swojego zaangażowania w BOŚ i dogadać się z drugim akcjonariuszem - NFOŚiGW, który ma 44,7%. SEB ma już dość patowej sytuacji i chciałby mieć swój bank. - Polski rynek rośnie tak szybko i ma tak duży potencjał, że nie możemy już dłużej czekać z zakupami - mówił Mats Kjaer, wiceprezes SEB odpowiedzialny za bankowość w Europie Wschodniej. Szwedzi liczą też, że w ciągu 4-5 lat BOŚ zwiększy udziały w rynku z 1,4% do 5%.

Ekspansywne podejście ma też ING - inwestor strategiczny ING Banku Śląskiego. Holendrzy chcieliby, aby polska spółka zwiększyła udział w rynku z ok. 6% do 10-15% w 2010 r. Chętnie kupią też inny bank. - Teraz jednak żadna z interesujących nas w Polsce instytucji nie jest na sprzedaż. Cały czas badamy pod tym kątem kluczowe dla nas rynki - mówił Eli Leenaars, członek rady nadzorczej ING BSK. Deklarował jednocześnie, że Polska jest kluczowym rynkiem dla holenderskiej grupy i o wycofaniu się stąd nie ma mowy. W kontekście Polski bardzo często padają określenia: kluczowy i priorytetowy. Taki jest też nasz rynek dla Fortisa. Belgijska grupa podobnie jak AIB poza rodzimym rynkiem - krajami Beneluksu - obecna jest jedynie w Polsce. W nowo przyjętej strategii nie dość, że nie ma mowy o opuszczeniu naszego kraju, to jeszcze znalazł się plan, by "aktywnie działać na rynkach rozszerzonej Europy. W grę wchodzi rozwój organiczny, ale także przejęcia".

Do naszego rynku nie zraził się również belgijski KBC, mimo że należący do niego Kredyt Bank miał w 2003 r. fatalne wyniki. Nie dość, że nie zamierza sprzedać Kredyt Banku, to jeszcze sygnalizował, iż chętnie kupiłby inny bank. Nie widząc jednak szans, Belgowie wycofali się z tych deklaracji, mówiąc, że zajmą się zakupami w innych krajach Europy Środkowowschodniej i na przejęcia zachowają nadwyżkę kapitałową w wysokości 3,3 mld euro. To prawie wystarczyłoby na zakup BPH i niemal sześciu firm porównywalnych z Kredyt Bankiem.

Reklama
Reklama

Na bój o polskiego klienta rynku wyrusza też Deutsche Bank poprzez Deutsche Bank PBC. - Polska jest pierwszym rynkiem w tej części Europy, na którym Deutsche Bank chce rozwinąć bankowość detaliczną na taką skalę - mówił Marek Kulczycki, prezes DB PBC.

Niektórzy dali za wygraną

Od ewentualnych zakupów jako jedyny zdecydowanie i publicznie odżegnuje się jedynie Raiffeisen. - Polski rynek jest dla nas zdecydowanie za drogi. Nie słyszałem też zresztą, by jakikolwiek inwestor zaangażowany w Polsce zamierzał się wycofać. Wszelkie informacje na ten temat to plotki - twierdzi Herbert Stepic, prezes Raiffeisen Bank International.

PKO BP - największy bank w Polsce, obecny już na Ukrainie, mówi o chęci zakupów za granicą. Podbojów w Polsce już nie bierze pod uwagę. Pekao w imieniu UniCredito również zamierza skupić się na ukraińskim rynku.

Rynek już skonsolidowany?

Polski sektor bankowy to 57 komercyjnych instytucji. Jak podaje agencja ratingowa Fitch, 10 największych graczy kontroluje ok. 73% rynku. I jest to sytuacja typowa dla Europy Środkowowschodniej, ale zupełnie odmienna od tego, co ma miejsce na Zachodzie kontynentu, gdzie system bankowy jest znacznie bardziej rozdrobniony. Np. w Wlk. Brytanii 5 największych banków łącznie ma 25% rynku, a w Niemczech poniżej 20%. Stąd też konkurencja w Polsce w porównaniu z Europą Zachodnią jest zdecydowanie słabsza, a osiąganie wysokich marż, opłat i prowizji jest nadal możliwe.

Reklama
Reklama

Pierwszym bankiem naszego rynku jest PKO BP z udziałami ok. 20%, drugi to Pekao z ok. 13-proc. udziałem i BPH, który ma w granicach 10%. Dalej jest 6 banków, których udziały w rynku zamykają się w granicach od 6 do 4%. Grupę tę otwiera ING BSK, dalej są: Handlowy, BRE, BZ WBK, Millennium, a zamyka Kredyt Bank. Dziesiąty jest BGŻ, kontrolujący ok. 3%.

Polska była i jest bardzo otwartym krajem dla zagranicznych inwestycji w sektorze bankowym. Teraz z wyjątkiem PKO BP, 9 pozostałych banków z pierwszej 10 jest kontrolowanych przez zagranicznych inwestorów. Z otwartych drzwi do polskich banków skorzystali przede wszystkim Niemcy, Włosi, Belgowie, Amerykanie i Holendrzy. Za wielkich przegranych uważa się Brytyjczyków i Francuzów. Ci drudzy dopiero później kupili od Mariusza Łukasiewicza Lukas Bank. Niedawno Eurobank od rodziny Łukasiewiczów odkupiła kolejna francuska grupa Societe Generale. Nadal za wielkiego nieobecnego uznaje się jednak BNP Paribas.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama