Po piątkowej silnej wyprzedaży akcji za Atlantykiem, poniedziałkowe sesje na czołowych giełdach rozpoczęły się od niewielkich zmian indeksów. Ale nastroje wśród graczy wciąż były kiepskie. Niepokoją ich przede wszystkim znów rosnące ceny ropy (w Nowym Jorku zbliżyły się do 55 USD za baryłkę), które mogą zahamować rozwój gospodarek.
Na giełdach amerykańskich atmosfery nie poprawiła nawet zapowiedź kilku fuzji. W branży finansowej łączą się Washington Mutual z Providian Financial, a transakcję wyceniono na 6,45 mld USD. W branży nieruchomości fuzję za 3,6 mld USD ogłosiły ProLogis i Catellus Development. Wreszcie do historycznego wydarzenia doszło w branży high-tech, gdzie współpracę ogłosiły Apple Computer i Intel, spółki działające do tej pory w dwóch innych "obozach" dzielących rynek informatyczny. Jednak rynek na tę zapowiedź zareagował negatywnie, bo akcje oby firm staniały wczoraj w pierwszej połowie sesji. Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,10%, a technologiczny Nasdaq Composite zyskał 0,21%.
Na giełdach europejskich na pierwszy plan wysunęły się w poniedziałek spółki telekomunikacyjne. Przyczynił się do tego rząd francuski, który ogłosił sprzedaż za 4,35 mld euro udziału we France Telecom. Akcje potentata znad Sekwany, inwestora strategicznego Telekomunikacji Polskiej, staniały aż o 2,2%. Ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że na podobne posunięcia zdecydują się również władze w Berlinie czy Brukseli - taniały też papiery Deutsche Telekomu i Belgacomu.
Od strony gospodarki też nie nadeszły dobre wieści. W poniedziałek poinformowano, że zamówienia w niemieckich fabrykach spadły w kwietniu aż o 2,9%, a to oznacza, że na szybszy rozwój gospodarki Niemiec i całej strefy euro raczej nie ma co liczyć. Frankfurcki wskaźnik DAX obniżył się wczoraj o 0,29%, londyński FT-SE 100 spadł 0,38%, podobnie jak wskaźnik CAC-40, mierzący koniunkturę na giełdzie paryskiej.