Już w zeszłym tygodniu biuro prasowe GUS informowało, że opracowanie jest przygotowywane i zostanie opublikowane lada dzień. Wczoraj prace wciąż trwały.
Na publikację czekają ekonomiści, organizacje przedsiębiorców oraz firmy produkujące dobra inwestycyjne. Wszyscy są zaskoczeni niespodziewanym spadkiem dynamiki inwestycji w I kwartale do 1% z 7,4% w IV kwartale. Część analityków oczekiwała nawet 2-cyfrowego wzrostu.
Pomyłka GUS?
Ekonomiści próbują na własną rękę rozwikłać zagadkę wstrzymania inwestycji. Pomysły są różne, ale mają wspólny mianownik: w metodologii GUS jest błąd. Urząd ma "twarde" dane dotyczące nakładów na środki trwałe sektora rządowego i samorządowego, szacuje natomiast inwestycje w rolnictwie, gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach.
Michał Chyczewski z BPH zwraca uwagę na niespójność między danymi dotyczącymi produkcji przemysłowej i inwestycji. - Dynamika produkcji, eksportu i sprzedaży detalicznej wskazuje, że popyt inwestycyjny był ważnym czynnikiem wzrostu produkcji w I kwartale. Gdyby założyć, że na produkcję oddziaływały wyłącznie sprzedaż detaliczna i eksport, wzrost byłby znacznie mniejszy - wyjaśnia. Jego zdaniem w I kwartale inwestycje mogły się faktycznie zwiększyć nawet o kilka procent. Według ekonomisty, dane GUS mogą być zaniżone z dwóch powodów: niedoszacowania wydatków na środki trwałe w małych przedsiębiorstwach oraz błędów w liczeniu tzw. deflatora, czyli wskaźnika poziomu cen, za pomocą którego PKB jest korygowany o inflację.