Reklama

Ekonomiści czekają na wyjaśnienia

Być może jeszcze dziś dowiemy się, z czego wynikają bardzo słabe dane o inwestycjach w I kwartale. Ma to wyjaśnić GUS. Błędu w statystykach na własną rękę szukają ekonomiści.

Publikacja: 14.06.2005 07:49

Już w zeszłym tygodniu biuro prasowe GUS informowało, że opracowanie jest przygotowywane i zostanie opublikowane lada dzień. Wczoraj prace wciąż trwały.

Na publikację czekają ekonomiści, organizacje przedsiębiorców oraz firmy produkujące dobra inwestycyjne. Wszyscy są zaskoczeni niespodziewanym spadkiem dynamiki inwestycji w I kwartale do 1% z 7,4% w IV kwartale. Część analityków oczekiwała nawet 2-cyfrowego wzrostu.

Pomyłka GUS?

Ekonomiści próbują na własną rękę rozwikłać zagadkę wstrzymania inwestycji. Pomysły są różne, ale mają wspólny mianownik: w metodologii GUS jest błąd. Urząd ma "twarde" dane dotyczące nakładów na środki trwałe sektora rządowego i samorządowego, szacuje natomiast inwestycje w rolnictwie, gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach.

Michał Chyczewski z BPH zwraca uwagę na niespójność między danymi dotyczącymi produkcji przemysłowej i inwestycji. - Dynamika produkcji, eksportu i sprzedaży detalicznej wskazuje, że popyt inwestycyjny był ważnym czynnikiem wzrostu produkcji w I kwartale. Gdyby założyć, że na produkcję oddziaływały wyłącznie sprzedaż detaliczna i eksport, wzrost byłby znacznie mniejszy - wyjaśnia. Jego zdaniem w I kwartale inwestycje mogły się faktycznie zwiększyć nawet o kilka procent. Według ekonomisty, dane GUS mogą być zaniżone z dwóch powodów: niedoszacowania wydatków na środki trwałe w małych przedsiębiorstwach oraz błędów w liczeniu tzw. deflatora, czyli wskaźnika poziomu cen, za pomocą którego PKB jest korygowany o inflację.

Reklama
Reklama

Tajemniczy deflator

Podobnego zdania jest Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE. - Sposób liczenia deflatora przez GUS nie jest publicznie znany i tu można szukać wyjaśnienia. - Jego zdaniem, inwestycje w I kwartale mogły wzrosnąć o 3-4%.

Andrzej Bratkowski, główny ekonomista banku Pekao, twierdzi z kolei, że błąd tkwi w sposobie szacowania wartości dóbr inwestycyjnych z importu (chodzi tu również o deflator). Jego zdaniem, GUS nie zwrócił uwagi na to, że przy mocniejszym złotym te same wydatki na inwestycje z importu oznaczają, że faktycznie kupiliśmy więcej maszyn. Ekonomista podkreśla, że dobra importowane stanowią aż 40-50% łącznych nakładów na środki trwałe. Jego zdaniem, realny wzrost inwestycji w I kwartale mógł wynieść 11%.

W opinii Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, jednym z powodów zaniżenia nakładów na środki trwałe mogło być potraktowanie niektórych inwestycji z sektora rządowego jako przyrostu zapasów. - Mamy przyrost o ponad 1 mld zł w I kwartale 2005 r. w stosunku do I kwartału 2004 r., który nie dotyczy przedsiębiorstw produkcyjnych i budowlanych ani sektora usług. Pozostają jeszcze: rolnictwo, gospodarstwa domowe i sektor rządowy. Dwa pierwsze sektory raczej nie gromadzą zapasów. Dlatego przypuszczamy, że za przyrostem zapasów stoi sektor rządowy - mówi Katarzyna Piętka, ekonomistka z CASE.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama