Międzynarodowa agencja ratingowa zwraca uwagę, że aż połowa obniżki różnicy w oprocentowaniu długu emerging markets w stosunku do obligacji skarbowych USA wynikała z niskich stóp procentowych za oceanem i większej skłonności inwestorów do ryzyka. Jednak wobec pogarszania się globalnej koniunktury gospodarczej może się to szybko zmienić, co będzie negatywnie oddziaływać na dostęp emitentów z tych krajów do międzynarodowego rynku kapitałowego i kosztów pożyczania na nim pieniędzy.
Niemniej jednak Fitch podkreśla, że gospodarka emerging markets jako całość, a zwłaszcza rządowe papiery dłużne mają wystarczająco mocną pozycję, by przetrzymać każde załamanie światowego wzrostu. Agencję niepokoi natomiast stosunkowa szczupłość informacji o zewnętrznych zobowiązaniach i potencjalnym narażeniu na zmienność kursów walutowych prywatnych emitentów obligacji. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę rosnące rozmiary i coraz bardziej skomplikowany charakter zagranicznego zadłużenia sektora prywatnego na wielu emerging markets.
Fundamenty oceny kredytowej emerging markets w ostatnich latach niewątpliwie poprawiły się. Rezerwy walutowe ich banków centralnych sięgają teraz 2,3 bln USD w porównaniu z ok. 700 mld USD na koniec 1997 r. Udział obligacji z emerging markets mających ocenę inwestycyjną przekracza teraz 40%, podczas gdy w przededniu kryzysu finansowego w Azji wynosił mniej niż 10%. Prognozy dotyczące wiarygodności kredytowej 13 emitentów rządowych z tego regionu oceniane są przez Fitch pozytywnie, a jedynie trzy negatywnie.
Wśród zagrożeń dla tempa wzrostu światowej gospodarki Fitch wymienia wyraźne spowolnienie strefy euro spowodowane brakiem reform w tym regionie oraz olbrzymi deficyt na rachunku bieżącym USA, który w tym roku może sięgnąć 800 mld USD, czyli przekroczyć 6% PKB.
Niekorzystny klimat inwestycyjny w Rosji