Gdyby wzrost taki się okazał, to byłoby całkiem przyzwoicie. Sądzę, że prognoza 3,7 jest obarczona ryzykiem, że wzrost będzie niższy. Nie bardzo widać, co mogłoby pociągnąć gospodarkę" - powiedział w wywiadzie dla Agencji Reutera Owsiak.
Polski wzrost gospodarczy napędzany jest eksportem. Analitycy i część członków Rady oczekiwała, że jego rolę przejmować będą inwestycje. Ale te kuleją. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), w pierwszym kwartale 2005 roku wzrost gospodarczy wyniósł 2,1 procent, znacznie poniżej oczekiwań rynku, a wzrost inwestycji jeden procent. "Słabsze od oczekiwań dane o wzroście gospodarczym w pierwszym kwartale były spowodowane efektem bazy, ale nie tylko. Słaby okazał się impuls inwestycyjny, na który liczyliśmy. Gospodarka jest też dławiona niskim popytem" - powiedział Owsiak. "Kurs walutowy, a konkretnie mocny złoty, jest jedną z przyczyn słabnącego wzrostu gospodarczego. Na pewno kurs ma swój udział w wolniejszym wzroście. Dla wzrostu gospodarczego lepiej by było gdyby złoty był słabszy" - powiedział Owsiak.
W 2004 roku złoty zyskał około 13 procent w relacji do euro i 19 procent wobec dolara. Jednak po osiągnięciu wieloletnich maksimów względem obu walut na początku marca 2005 roku, osłabł z powodu zmiany nastawienia inwestorów wobec rynków wschodzących oraz rosnącego ryzyka politycznego przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. "Wielka niewiadomą jest kurs wraz ze zbliżającymi się wyborami oraz zmianami euro/dolar na rynkach światowych. Mogą tutaj wystąpić niespodzianki, co przemawia za znaczną dozą ostrożności w polityce pieniężnej" - powiedział Owsiak.
Członek Rady wyjaśnił też, na czym polegają różnice w szacunkach dotyczących wzrostu gospodarczego między GUS, a analitykami i Narodowym Bankiem Polskim (NBP). Różnice te uwypukliły się po publikacji przez GUS danych o wzroście gospodarczym za pierwszy kwartał, który okazał się dużo słabszy niż oczekiwał rynek. "Mamy pewien problem z danymi GUS w porównaniu z danymi NBP, ale trzeba pamiętać, że dane z badań NBP są bardziej ograniczone, na przykład tym, że są przeprowadzane na mniejszej liczbie przedsiębiorstw. Trzeba się trzymać twardych danych GUS, gdyż w innym razie podstawy oceny i decyzji są skazane na niepotrzebną arbitralność" - powiedział.
Owsiak nie wypowiadał się na temat decyzji Rady dotyczących stóp, ale powiedział, że dane o wzroście gospodarczym i inwestycjach będą ważnymi przesłankami dla jej postanowień. We wtorek GUS podał też, że w maju inflacja trafiła w środek celu RPP - 2,5 procent.