Tempo wzrostu gospodarczego ma w tym roku zmniejszyć się do 5,5% i do 5% w przyszłym w porównaniu z 7,1% w 2004 r. Taką prognozę minister gospodarki Herman Gref przedstawił na czwartkowym posiedzeniu rządu. Jego resort poprzednio, 27 maja, obniżył tegoroczną prognozę wzrostu produktu krajowego brutto z 6,5% do 5,8%. Wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego wytwarza ok. jednej czwartej rosyjskiego PKB, który na koniec ub.r. wyniósł 533 mld USD.

Właśnie produkcja ropy naftowej, głównego źródła przychodów Rosji, rozwija się wolniej, niż przewidywano, i w tym roku ma być większa o 3,5%, a w przyszłym tempo wzrostu w tej branży ma spaść do 3%. Jako przyczyny tego spowolnienia minister Gref podał "brak rurociągów i spadek wydobycia w Jukosie ze względu na znane okoliczności". Te okoliczności to odebranie spółce największych pól naftowych na poczet spłaty zaległych podatków i uwięzienie prezesa Jukosu.

Opóźnienia inwestycyjne w przemyśle wydobywczym i awantura wokół Jukosu sprawiły, że Rosja nie jest w stanie w pełni wykorzystać rekordowo wysokich cen ropy naftowej. Również dlatego, że nie wszystkie wpływy z jej eksportu są kierowane na rozwój gospodarczy. Wciąż uzupełniany jest tzw. Fundusz Stabilizacyjny utworzony na wypadek, gdyby załamanie na rynku naftowym dotknęło rosyjską gospodarkę. Do końca br. stan tego funduszu ma sięgnąć 42 mld USD.

Bloomberg