Nadarza się właśnie kolejna okazja do korekty trendu wzrostowego. Szczególnie na wykresie WIG widać mocne argumenty za kontynuacją wczorajszej przeceny. Indeks ten odbił się właśnie od poziomu 28547 pkt, czyli historycznego maksimum z 25 maja (biorąc pod uwagę kurs zamknięcia). Optymizmu wystarczyło jedynie na otwarcie notowań, później do działania przystąpili sprzedający. W tej sytuacji łatwo o wywołanie dalszej przeceny, także z uwagi na silne wykupienie. W ostatnich tygodniach oscylator stochastyczny stworzył negatywną dywergencję. Jego ostatnie maksimum z 17 czerwca jest położone poniżej szczytu z 9 czerwca. To poważny sygnał ostrzegawczy. Podobne dywergencje widać na wykresie WIG20, choć tutaj sytuacja techniczna jest nieco odmienna. Indeks blue chips nie dotarł bowiem jeszcze do kluczowej strefy oporu w przedziale między szczytami z marca (2092 pkt) i lutego (2118 pkt).
Problem polega na tym, że sygnały ostrzegawcze pojawiały się w trakcie obecnego trendu zwyżkowego już kilkakrotnie. Dotąd byki były na tyle silne, by przezwyciężyć zagrożenia. Ważny będzie rezultat dzisiejszej sesji. Gdyby wyrysowana została druga z kolei czarna świeca, powstałby precedens. Od połowy maja praktycznie nie było dwóch pod rząd czarnych korpusów. To byłby już zdecydowanie bardziej wiarygodny sygnał nadchodzącej korekty. Za sprzedażą akcji będzie przemawiać spadek WIG20 poniżej kwietniowego maksimum (2016 pkt), które do niedawna stanowiło opór, a obecnie pełni rolę wsparcia.
Jeśli nie sprawdzi się scenariusz spadków, wówczas indeks czeka starcie ze wspomnianą strefą oporu. Jej ewentualne pokonanie mogłoby nadać trendowi wzrostowemu nowy charakter. Niewykluczone byłoby przyśpieszenie zwyżki. Już teraz jest ono zresztą widoczne. Na wykresie WIG20 narysować można dwie linie trendu wzrostowego - jedną wybiegającą z majowego dołka, drugą - przyśpieszoną - wychodzącą z lokalnego minimum z 1 czerwca.