Wrześniowe kontrakty na WIG20 rozpoczęły wczorajszą sesję do silnego spadku. Było to pokłosie czwartkowego słabego zachowania polskiego rynku oraz silnych spadków za oceanem. Do końca sesji strona popytowa nie tylko nie zdołała zredukować strat, ale również nie powstrzymała rynku przed dalszą przeceną. W efekcie "wrzesień" zakończył dzień na poziomie 2017 pkt. (-1,32%).
Na wykresie dziennym została wyrysowana, poprzedzona luką bessy, czarna świeca. Razem z czwartkową o analogicznym kolorze, znosi ona popytowe znaczenie środowej, 46-pkt. białej świecy. Mimo, że równocześnie doszło do pogorszenia sytuacji na dziennych wskaźnikach, a oscylatory wskazują wykupiony rynek, to czwartkowo-piątkowa zniżka nie musi oznaczać powrotu spadków. Wzrost jest bowiem tak samo prawdopodobny, jak i ruch kontraktów na południe.
Znacznie gorzej prezentuje się sytuacja na wykresie w kompresji tygodniowej. Ale tylko teoretycznie. Formacja spadającej gwiazdy z cieniem testującym obszar oporu, jaki wyznacza układ zasłony ciemnej chmury z początku marca br., istotnie wygląda źle. Trzeba jednak pamiętać, że formacja ta wymaga potwierdzenia. Tymczasem niewiele wskazuje na to, żeby takie potwierdzenie było możliwe. Byki posiadają bowiem zdecydowaną przewagę korpusową. Ponadto zachowanie tygodniowych wskaźników jest charakterystyczne nie dla końca wzrostu, ale dla rozpoczynającego się nowego silnego impulsu wzrostowego. Dlatego też, jeżeli nawet faktycznie do końca średnioterminowych zwyżek jest już blisko, to wcześniej trzeba zakładać jeszcze test poziomu 2100 pkt.
Wzrostowi sprzyjać również będzie oczekiwanie na środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że Rada obniży stopy procentowe aż o 50 punktów bazowych.