Już tradycyjnie największa i najciekawsza jest oferta uczelni warszawskich. Nic dziwnego - Warszawa pozostaje największym ośrodkiem akademickim w Polsce i jednocześnie największym rynkiem pracy dla absolwentów. Ale do wyścigu po studentów z całego kraju włączają się również inne szkoły, które coraz częściej nawet nie wymagają, aby student z drugiego końca kraju odbywał wielogodzinne podróże lub przeprowadzał się do innego miasta. Teraz każda szanująca się uczelnia ma kilka filii. Albo oferuje e-studia...
W samych tylko uczelniach państwowych Warszawy w tym roku na studentów czeka 20 tysięcy miejsc. To niemal 10% liczby dziś studiujących w tym mieście. Podobnie jest w innych dużych ośrodkach akademickich. Kraków, Gdańsk, Wrocław, Poznań, Lublin, Katowice, a za nimi Białystok, Zielona Góra, Bydgoszcz, Radom, Szczecin - w każdym z tych miast do starych, uznanych uczelni dołączają coraz bardziej znane szkoły prywatne. I wszystkie oferują nowe kierunki studiów.
Finansista inżynier?
Na warszawskiej politechnice można studiować (podobnie w Rzeszowie) na kierunku lotnictwo i kosmonautyka. Wydawałoby się, że to kierunek jak najbardziej odległy od zawodów finansowych. Ale niekoniecznie - Polska stała się najszybciej rozwijającym się rynkiem lotniczym w Europie, a związane z offsetem za kupowane przez Polskę samoloty F-16, inwestycje w przemysł lotniczy, mogą zrobić z naszego kraju dużego producenta w tej branży.
Większość uczelni technicznych wprowadza elementy finansów na kierunkach informatycznych. Już dawno marketing i zarządzanie oferują politechniki w Warszawie i Poznaniu. Ba, marketing, tym razem sportowy, wprowadzają nawet niektóre Akademie Wychowania Fizycznego. A czego poza tym od tego roku będą się mogli uczyć studenci?