- Czyli wychodzi kwadrat.
- Ten czwarty bok to także trzeci wymiar, dodaje pudełku głębi. Jako specjalista do płac moje stanowisko było płaskie, bez budżetu, normowany czas pracy i oczywiście byłem sam ze swoim zadaniem.
- Chyba niezbyt ciekawa praca?
- I tutaj muszę się z panem nie zgodzić. Wszystkiego, czego się nauczyłem o kulturze pracy naszej firmy, nauczyłem się właśnie tu. Było dwadzieścia osób w jednym pokoju. Każdy na swoim stanowisku tępo wklepywał dane do komputera. Nie byłem najlepszy, ścisłość nie jest moją najlepszą stroną. A jednak jako jedyny zostałem promowany po roku.
- Jak to się stało?
- To brzmi głupio, ale proszę sobie wyobrazić, że nieszczęście pozwoliło mi być zauważonym. Umarł pracownik linii produkcyjnej. Na mnie wypadło wyliczenie jego ostatniej listy płac. Dlaczego? Dwa dni wcześniej byłem w fabryce, aby kierownik produkcji mi wytłumaczył, jak działa urządzenie do ewidencji czasu pracy. Chyba spodobało mu się, że jako jedyny okazałem zainteresowanie trudnościami, jakie mają robotnicy przy zaakceptowaniu nowej maszyny. Akurat została zainstalowana, a pracownicy uznali ją za kolejny dowód nieufności dyrekcji.