W sierpniu 2004 r. RPP dostała projekcję inflacji, która kreśliła czarny scenariusz w przypadku braku zmian poziom stóp procentowych. Rynek jeszcze tej publikacji nie znał i RPP ogromnie zaskoczyła go podwyżką o 50 pb. Była to w mojej ocenie jedna z najgorszych decyzji RPP. Zresztą wyznaczyła ona koniec cyklu podwyżek i RPP była zmuszona do szybkiego korygowania tej polityki, co było swoistym przyznaniem się do błędu. Ale efekty są fatalne - spowolnienie wzrostu gospodarczego oraz wręcz widmo deflacji w przyszłym roku.

Mam wrażenie, że Rada po raz kolejny popełniła ten sam błąd, wsłuchując się jedynie we wnioski wynikające z projekcji (jakże błędne były zeszłoroczne publikacje - czego oczywiście nie można udowodnić) i ulegając medialnym nastrojom. Te nastroje w zeszłym roku były skrajnie "inflacyjne" w obawie przed UE, a w tym roku ukierunkowały się na spowolnienie gospodarki i widmo deflacji. Ale Rada nie jest po to, by tym nastrojom się poddawać, ale by patrzeć w przyszłość! Tym bardziej że fatalne dane makro po części wynikały z efektu bazy.

NBP daje projekcję przy założeniu braku zmian stóp procentowych. Rada natomiast musi do tego oszacować, jak sama zmieni wachlarz, pokazujący możliwy przebieg inflacji. Na pewno odrabia tę lekcję? Członkowie chyba już zapomnieli, że polityka monetarna to nie bieg na 110 m (przez płotki), ale maraton i nie można zmieniać tempa co kilka kroków. Brak spójności w decyzjach jest jeszcze gorszy niż nawet czasami błędne decyzje. Obniżka 50 pb. przy nastawieniu neutralnym i jednocześnie zmiana tego nastawienia na łagodne - w obliczu poprzedniego zdania, naprawdę nie wymaga komentarza. Decyzja fatalna i dla GPW zdecydowanie mniej korzystna w dłuższym terminie niż obniżki po 25 pb.