W zeszłym tygodniu sytuacja na szerokim rynku surowcowym znów była pochodną sytuacji na rynku ropy naftowej. A że ten najważniejszy dla świata surowiec do czwartku taniał, by w piątek zdrożeć o ponad 2 USD na baryłce, surowcowy indeks CRB Futures też najpierw wyraźnie spadał i w czwartek osiągnął psychologiczną granicę 300 pkt, by w piątek odbić się o ponad 1%. Dla indeksu, obejmującego kontrakty terminowe na 19 surowców i towarów z giełd w Chicago i Nowym Jorku, czwartkowy dołek oznaczał, że znalazł się on na poziomie najniższym od nieco ponad miesiąca. W porównaniu piątek do piątku indeks spadł o 2,7%.

W zeszłym tygodniu wraz z ropą spadały notowania w czterech z sześciu wyróżnianych w CRB grup towarowych - paradoksalnie w górę poszedł obejmujący ropę subindeks CRB Energy, a stało się tak za sprawą dość silnego (3,7%) wzrostu notowań oleju opałowego. Widać wśród uczestników rynku energetycznego spadł lęk przed niedostatkiem popytu ropy, ale wzmogły się obawy o możliwości przerobowe rafinerii. Tezę tę częściowo potwierdza też znacznie słabsza w stosunku do ropy naftowej zniżka na amerykańskich rynkach notowań benzyny bezołowiowej. Przez tydzień jej cena spadła o 0,4% (ropa staniała o 1,8%).

akładając, że rynek surowcowy nie przestanie reagować na notowania ropy, można się spodziewać ponownego wzrostu CBR Futures. Bieżące notowania opcji na ropę naftową wskazują bowiem, że cena baryłki na koniec roku może wynieść 80 USD. Analitycy oceniają szanse na to, że w grudniu za baryłkę będzie trzeba płacić więcej niż 75 USD, na 21%.