Z Markiem Majewskim,
prezesem Neonetu,
rozmawia Leszek Waligóra
Według naszych rozmówców Neonet celowo zwiększył w ubiegłym roku zapasy, chcąc podreperować wyniki bonusami otrzymanymi od dostawców. Pan twierdzi, że odwrotnie - obniżyło to zysk. Dlaczego?
Utworzyliśmy rezerwy na zapasy w sumarycznej wysokości około 4,2 mln zł, co w efekcie obniżyło zysk o około 1,5 mln zł. Prowadzimy księgowość kasową, co oznacza, że wpływy z bonusów od dostawców są księgowane dopiero po ich zrealizowaniu. W praktyce podpisujemy umowy na realizację nieco mniejszej sprzedaży od zakładanej przez nas, dzięki czemu zawsze udaje się nam je realizować. A bonusy od dostawców to uznana forma osiągania przychodów... Stąd też bierze się zadłużenie spółki, które w tej branży nie jest niczym wyjątkowym. Ona jest kapitałochłonna, bo musimy pamiętać, że przeciętna wartość towarów w naszym sklepie to około 400 tys. zł. Finansujemy takie zakupy z kredytów bankowych, bo efekt jest wyjątkowy - jeśli płacimy szybciej, w skali jednego miesiąca, dostawcy są gotowi obniżyć nam płatność o ok. 3%, gdy kredyt bankowy miesięcznie kosztuje nas około 0,5%. Jeśli spółka ma zdolność kredytową, powinna z tego korzystać.