Przebieg zdarzeń w poprzednim kwartale był bardzo zbliżony do tego, co obserwowaliśmy w trzech pierwszych miesiącach roku. Początkowo światowy indeks tracił na wartości. W drugim miesiącu kwartału inicjatywę stopniowo zaczęli przejmować kupujący. Tym razem jednak szło to im z większymi oporami niż w I kwartale. Choć w obu przypadkach "startowali" z tego samego poziomu (na koniec pierwszego miesiąca obu kwartałów indeks tracił 3% w porównaniu z końcem poprzedniego kwartału), to jednak dopiero dwa tygodnie później udało się osiągnąć taki wzrost, jak w I kwartale. Większą ostrożność inwestorów przy nabywaniu akcji można było wiązać z koniecznością zinterpretowania sygnałów płynących z innych rynków. Czy trwająca przez cały II kwartał zniżka rentowności papierów skarbowych na świecie jest pochodną oczekiwania uczestników dalszego zwolnienia światowej gospodarki, czy też wynika ze strukturalnych zmian, a z postrzeganiem koniunktury nie ma nic wspólnego? Czy ponownie drożejące surowce stwarzają zagrożenie dla tempa wzrostu gospodarczego na świecie, czy też są potwierdzeniem, że z jego utrzymaniem nie ma żadnych kłopotów? Czy wreszcie idący od początku roku w górę dolar jest korzystnym zjawiskiem, czy też stwarza zagrożenie dla kondycji ekonomicznej Stanów Zjednoczonych, jednego z motorów napędowych globalnej gospodarki?
Więcej pytań niż odpowiedzi
"Odporność" obligacji na trwający w Ameryce cykl podwyżek stóp procentowych oraz drożejące towary nie są nowością dla inwestorów. Stopy rosną w USA od roku, surowce drożeją od trzech lat. Natomiast z taką znaczącą aprecjacją dolara w odniesieniu do koszyka walut nie mieliśmy do czynienia od 2002 r. Pierwszy raz od trzech lat notowania amerykańskiej waluty przekroczyły przeciętny poziom z ostatnich 12 miesięcy. Sama roczna średnia wyhamowała spadek - też pierwszy raz od ponad trzech lat. To sygnały potwierdzające przypuszczenia, że ten rok będzie upływał pod znakiem drożejącego dolara. W krótkim terminie powinien wzrosnąć przynajmniej do 1,18 wobec euro, a indeks wartości dolara do 90,7 pkt. To bardzo blisko obecnych poziomów. Można więc uznać, że potencjał wzrostowy amerykańskiej waluty na razie się wyczerpuje. Trudno jednak znaleźć sygnały przemawiające za zakończeniem aprecjacji.
W ostatnich latach rynki towarowe reagowały wzrostem na obniżkę wartości dolara i uznawały, że pobudza on popyt ze strony podmiotów spoza strefy dolarowej, dla których ceny stają się relatywnie bardziej atrakcyjne. Można było spodziewać się przeciwnych reakcji w razie odwrócenia się tendencji na rynku walutowym. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Nawet silnie skorelowane z dolarem złoto zaczęło ostatnio iść w górę. Gdzie szukać wytłumaczenia takiego zjawiska?
Na razie można raczej snuć domysły, niż stawiać konkretne tezy. Inwestorzy mogą traktować zwyżkę dolara jako kolejną korektę w długoterminowym trendzie. Z tego powodu nie tylko nie zamierzają podejmować decyzji w odniesieniu do innych aktywów, ale część może dodatkowo próbować zajmować pozycje na rynkach, których zwyżce sprzyja deprecjacja dolara, by zarobić w sytuacji gdy znów się ona zacznie. Od majowego dołka cena ropy naftowej podniosła się o nieco ponad jedną piątą. Poprzednia fala wzrostowa miała ponad 50%. Notowania miedzi zwyżkowały ostatnio o 13%, a dynamika ruchu nie odbiega od tej, jaką obserwujemy od wiosny minionego roku.