Reklama

Dolar w centrum uwagi

II kwartał nie przyniósł przełomu na światowych rynkach akcji. Notowania podniosły się w tym czasie o niecałe 2%. W przeliczeniu na dolary nie zmieniły się. Dzięki umocnieniu lokalnych walut największymi wygranymi były parkiety latynoamerykańskie. Ze względu na spadek euro słabo wypadły rynki krajów posługujących się wspólną walutą.

Publikacja: 06.07.2005 08:28

Przebieg zdarzeń w poprzednim kwartale był bardzo zbliżony do tego, co obserwowaliśmy w trzech pierwszych miesiącach roku. Początkowo światowy indeks tracił na wartości. W drugim miesiącu kwartału inicjatywę stopniowo zaczęli przejmować kupujący. Tym razem jednak szło to im z większymi oporami niż w I kwartale. Choć w obu przypadkach "startowali" z tego samego poziomu (na koniec pierwszego miesiąca obu kwartałów indeks tracił 3% w porównaniu z końcem poprzedniego kwartału), to jednak dopiero dwa tygodnie później udało się osiągnąć taki wzrost, jak w I kwartale. Większą ostrożność inwestorów przy nabywaniu akcji można było wiązać z koniecznością zinterpretowania sygnałów płynących z innych rynków. Czy trwająca przez cały II kwartał zniżka rentowności papierów skarbowych na świecie jest pochodną oczekiwania uczestników dalszego zwolnienia światowej gospodarki, czy też wynika ze strukturalnych zmian, a z postrzeganiem koniunktury nie ma nic wspólnego? Czy ponownie drożejące surowce stwarzają zagrożenie dla tempa wzrostu gospodarczego na świecie, czy też są potwierdzeniem, że z jego utrzymaniem nie ma żadnych kłopotów? Czy wreszcie idący od początku roku w górę dolar jest korzystnym zjawiskiem, czy też stwarza zagrożenie dla kondycji ekonomicznej Stanów Zjednoczonych, jednego z motorów napędowych globalnej gospodarki?

Więcej pytań niż odpowiedzi

"Odporność" obligacji na trwający w Ameryce cykl podwyżek stóp procentowych oraz drożejące towary nie są nowością dla inwestorów. Stopy rosną w USA od roku, surowce drożeją od trzech lat. Natomiast z taką znaczącą aprecjacją dolara w odniesieniu do koszyka walut nie mieliśmy do czynienia od 2002 r. Pierwszy raz od trzech lat notowania amerykańskiej waluty przekroczyły przeciętny poziom z ostatnich 12 miesięcy. Sama roczna średnia wyhamowała spadek - też pierwszy raz od ponad trzech lat. To sygnały potwierdzające przypuszczenia, że ten rok będzie upływał pod znakiem drożejącego dolara. W krótkim terminie powinien wzrosnąć przynajmniej do 1,18 wobec euro, a indeks wartości dolara do 90,7 pkt. To bardzo blisko obecnych poziomów. Można więc uznać, że potencjał wzrostowy amerykańskiej waluty na razie się wyczerpuje. Trudno jednak znaleźć sygnały przemawiające za zakończeniem aprecjacji.

W ostatnich latach rynki towarowe reagowały wzrostem na obniżkę wartości dolara i uznawały, że pobudza on popyt ze strony podmiotów spoza strefy dolarowej, dla których ceny stają się relatywnie bardziej atrakcyjne. Można było spodziewać się przeciwnych reakcji w razie odwrócenia się tendencji na rynku walutowym. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Nawet silnie skorelowane z dolarem złoto zaczęło ostatnio iść w górę. Gdzie szukać wytłumaczenia takiego zjawiska?

Na razie można raczej snuć domysły, niż stawiać konkretne tezy. Inwestorzy mogą traktować zwyżkę dolara jako kolejną korektę w długoterminowym trendzie. Z tego powodu nie tylko nie zamierzają podejmować decyzji w odniesieniu do innych aktywów, ale część może dodatkowo próbować zajmować pozycje na rynkach, których zwyżce sprzyja deprecjacja dolara, by zarobić w sytuacji gdy znów się ona zacznie. Od majowego dołka cena ropy naftowej podniosła się o nieco ponad jedną piątą. Poprzednia fala wzrostowa miała ponad 50%. Notowania miedzi zwyżkowały ostatnio o 13%, a dynamika ruchu nie odbiega od tej, jaką obserwujemy od wiosny minionego roku.

Reklama
Reklama

Pierwszy raz od zakończenia bessy z lat 2001-2002, zwyżce dolara towarzyszy wzrost notowań na amerykańskich giełdach. Sytuacja z lat 2001-2002 była interpretowana jako utrata zaufania inwestorów spoza USA do amerykańskich aktywów. Rzeczywiście, wtedy obserwowaliśmy stopniowe zmniejszanie się - dodajmy z rekordowego poziomu odnotowanego w 2000 r. - dodatniego salda napływu środków z zewnątrz lokowanych w amerykańskie akcje. Z ok. 15 mld USD miesięcznie, spadło do 2,5 mld USD. W związku z tym w miarę upływu czasu malało znaczenie popytu generowanego przez inwestorów spoza Stanów Zjednoczonych. To jeden z powodów, dla których od 2003 r. spadający dolar nie wywoływał większych reakcji na giełdach. Co więcej, traktowany był jako czynnik wzmacniający poprawę wyników amerykańskich korporacji. Jak w tej sytuacji interpretować obecną sytuację?

Umacniającemu się dolarowi wcale nie towarzyszy wyraźna poprawa koniunktury na parkietach w Stanach Zjednoczonych. Wciąż nie zostaje przebity marcowy szczyt na indeksie S&P 500. Wzajemne interakcje pomiędzy rynkiem akcji i dolarem będą ważną wskazówką do przebiegu zdarzeń w przyszłości. Równoległe osłabianie się dolara i akcji może wskazywać na powrót zależności z lat 2001-2002. To zwiększy prawdopodobieństwo trwalszego pogorszenia nastrojów. Przeciwna sytuacja będzie przemawiać za kontynuacją tendencji zapoczątkowanej przed ponad dwoma laty.

Amerykańskie aktywa

wracają do łask?

Obecny rok przynosi wyraźną poprawę salda kupionych i sprzedanych akcji przez inwestorów spoza USA. Średnia 12-miesięczna wzrosła prawie dwukrotnie, z 2,35 mld USD na koniec 2004 r. do 4,6 mld USD w kwietniu (to ostatnie dane). To jednak wciąż kilka razy mniejsze środki niż te płynące od Amerykanów do funduszy akcji. Jednocześnie okazuje się, że pojawiają się problemy z finansowaniem deficytu handlowego. W marcu i kwietniu niedobór na rachunku wymiany handlowej był większy, niż napływ środków ulokowanych w papiery wartościowe w USA. W przypadku danych, obejmujących ostatnie 12 miesięcy, napływ kapitałów do USA przewyższał deficyt handlowy jedynie o 17% (112 mld USD), czyli najmniej od lutego 2001 r. Przypomnijmy, że to właśnie w początkach 2001 r. kończył się dobry czas dla dolara, trwający w drugiej połowie lat 90. Rok później rozpoczął się trzyletni spadek wartości. Czy to oznacza, że w sytuacji gdy relacja między napływem kapitału i deficytem handlowym nadal będzie się pogarszać, czeka nas kolejna fala deprecjacji amerykańskiej waluty? Jest to prawdopodobne, ale niekoniecznie musi oznaczać ustanowienie przez dolara nowego minimum. Wśród uczestników rynku szybko mogłoby się pojawić przekonanie, że w sytuacji gdy pojawią się problemy z finansowaniem niedoboru na rachunku handlowym, Fed będzie zmuszony do dalszych podwyżek stóp procentowych. To czyniłoby amerykańskie papiery dłużne bardziej atrakcyjnymi i przyciągało środki do USA. Równocześnie istniałoby zagrożenie, że wyższe koszty pieniądza negatywnie oddziaływałyby na gospodarkę, co wydłużyłoby okres spowolnienia obserwowany w ostatnim czasie.

Od połowy 2004 r. trwa spadek relacji napływu środków na rynek obligacji w Stanach Zjednoczonych do całkowitej wielkości inwestycji. Rok temu było to ok. 50%, teraz ok. 40%. To z jednej strony efekt spadku popytu na papiery skarbowe (głównie pochodzącego z Japonii), z drugiej, większej popularności pozostałych papierów wartościowych, szczególnie obligacji agencji federalnych i korporacyjnych. W dalszym ciągu jednak udział obligacji jest bardzo duży. Stąd też postrzeganie tych papierów przez inwestorów spoza USA ma ogromne znaczenie z punktu widzenia finansowania deficytu handlowego.

Reklama
Reklama

W tym kontekście zwraca uwagę rosnące znaczenie zakupów dokonywanych przez podmioty zarejestrowane w tzw. rajach podatkowych. Są to w większości fundusze hedgingowe. Stan ich posiadania w tym roku prawie się podwoił i wynosi przeszło 120 mld USD. To jeszcze niewiele w porównaniu z Japonią, w której rękach są papiery warte przeszło 650 mld USD. Jednak istotne jest co innego.

Do połowy minionego roku obowiązywał pewien schemat myślenia. Opierał się on na korzystnym wpływie na koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zakupów papierów dłużnych dokonywanych przez Japonię. Środki na te zakupy pochodziły z wymiany jenów na dolary w ramach prowadzonych interwencji na rynku walutowym. W jakimś sensie można było mówić o fundamentalnym popycie na amerykańskie obligacje.

Teraz ma on bardziej spekulacyjny charakter. U jego podłoża leży coraz częściej powtarzane przekonanie o nieuchronności dalszego sp To oznaczałoby dalsze zyski dla ich posiadaczy. Ściąga więc też kapitał o bardziej spekulacyjnym nastawieniu. Ten jednak w razie gdy sytuacja nie rozwija się po jego myśli, ma skłonność do szybkiego skracania pozycji.

Mocniejszy pieniądz,

mniejsze zyski?

Aktualnie wartość dolara jest najwyższa od roku. Utrzymanie notowań na obecnym poziomie albo dalszy wzrost będzie oznaczać, że roczna zmiana kursu stanie się dodatnia. Pierwszy raz od ponad trzech lat. To może zacząć budzić obawy o negatywny wpływ aprecjacji dolara na wyniki amerykańskich korporacji. Najczęściej przyjmuje się, że z punktu widzenia zjawisk gospodarczych istotne są jedynie "znaczące" ruchy walut. Za takie uznaje się wahania przekraczające 10%. Gdyby kurs dolara pozostał na obecnym poziomie, to w skali rocznej aprecjacja sięgnie 10% dopiero w początkach grudnia tego roku. Z badania przeprowadzonego przez analityków Merrill Lyncha wynika, że w przeszłości zmiana zysków spółek, następująca po okresie umocnienia dolara przekraczającego 10% w skali rocznej, była ujemna. Negatywne oddziaływanie silnego dolara na wyniki narastało z każdym kolejnym kwartałem. Najbardziej dawało się odczuć w rok po tym, jak odnotowano "znaczącą" aprecjację. W największym stopniu cierpiały na tym spółki z sektora technologicznego i materiałów do produkcji (głównie przedsiębiorstwa surowcowe). Na mocnym dolarze korzystały natomiast firmy m.in. z branży finansowej, użyteczności publicznej oraz dóbr konsumpcyjnych niewrażliwych na wahania koniunktury gospodarczej.

Reklama
Reklama

Ze względu na dotychczasową skalę umocnienia dolara byłoby jeszcze za wcześnie na dyskontowanie jego negatywnego wpływu na wyniki amerykańskich korporacji. Rzeczywiście, zachowanie poszczególnych sektorów rynku akcji w USA w II kwartale, w dużym stopniu nie bardzo pokrywa się z przedstawionymi powyżej wnioskami. Akcje z branży materiałów do produkcji co prawda straciły w tym okresie blisko 10%, ale z technologicznego zyskały 1,6%. Sektor dóbr konsumpcyjnych niewrażliwych na wahania koniunktury zniżkował o 1,2%, natomiast bardzo dobrze wypadł sektor finansowy, który - w dużym stopniu dzięki utrzymującym się na niskim poziomie rynkowym stopom procentowym - zyskał 3,7%. Liderem były przedsiębiorstwa użyteczności publicznej ze zwyżką przekraczają 8%.

Sektor energetyczny coraz ważniejszy

Aprecjacja dolara jest tym groźniejsza, że nakłada się na obawy dotyczące kondycji amerykańskiej i światowej gospodarki. Maleje aktywność w sektorze przemysłowym, pogarszają się nastroje konsumentów. Ani Japonia, ani strefa euro nie są w stanie zastąpić Stanów Zjednoczonych jako motoru rozwoju globalnej gospodarki. Do tego, w efekcie sztywnego powiązania chińskiego juana z dolarem, za aprecjacją amerykańskiego pieniądza postępuje relatywne obniżenie konkurencyjności także chińskiego eksportu. To może przyspieszyć wytracanie tempa przez gospodarkę Państwa Środka.

Zbliżającemu się w USA okresowi publikacji wyników za II kwartał towarzyszyła najwyższa od dwóch lat relacja liczby zapowiedzi gorszych zysków od wcześniej planowanych do liczby pozytywnych zaskoczeń. Wyniosła 2,7%, wobec ok. 1% rok wcześniej. Jednocześnie stopniowo są obniżane prognozy zysków na II kwartał. Na początku kwietnia spodziewano się wzrostu o 8,8%, obecnie szacuje się go na 6,9%, czyli o połowę mniej niż w trzech pierwszych miesiącach tego roku. Co gorsza, bez znaczącej poprawy zysków w branżach uzależnionych od cen surowców (energetyczna i materiałów do produkcji), poprawa wyników byłaby symboliczna.

Jednocześnie zwraca uwagę wzrost znaczenia sektora energetycznego dla koniunktury na całym rynku. Jeszcze pod koniec 2003 r. udział wartości rynkowej spółek z tej branży w łącznej kapitalizacji giełdy wynosił ok. 6%. Teraz jest połowę większy.

Reklama
Reklama

W tym czasie zysk spółek energetycznych sięgnął przeszło 11% całości zysków giełdowych przedsiębiorstw. Na koniec 2003 r. było to 7%. W związku z tym, w obecnej sytuacji wahania cen firm energetycznych mają dużo większe znaczenie dla przebiegu zdarzeń na giełdach w USA, niż było to jeszcze półtora roku temu. Dość prawdopodobne wydaje się zakończenie na obecnych poziomach hossy na rynku ropy naftowej. Wskazuje na to między innymi fakt, że nowego szczytu cen surowca nie potwierdzają notowania spółek naftowych. Uwaga inwestorów skupia się mniej na czynnikach popytowych, a bardziej na podażowych (obniżka zapasów, ograniczenia w produkcji). Wykres ceny surowca nie jest w stanie utrzymać się ponad poprzednim szczytem, co sugeruje słabnięcie trendu rosnącego. Gdyby rzeczywiście cena ropy zaczęła się obniżać, w ślad za nią podążyłyby kursy firm paliwowych. To odbijałoby się negatywnie na kondycji całego rynku.

Stopy zwrotu na rynkach akcji (w %)

Zmiana Zmiana Zmiana Zmiana

w II kwartale 2005 r. w I półroczu 2005 r. w II kwartale 2005 r. w I półroczu 2005 r.

w walucie lokalnej w walucie lokalnej w USD w USD

Reklama
Reklama

Portugalia -4,8 -3,3 -11,3 -13,8

Włochy -0,5 4,6 -7,3 -6,8

Belgia 0,1 6,9 -6,7 -4,8

Tajlandia -0,2 0,6 -5,5 -5,4

Wenezuela -13,8 -17,7 -4,6 -19,4

Reklama
Reklama

Filipiny -2,0 4,1 -3,8 4,5

Niemcy 3,5 5,5 -3,6 -6,0

Japonia -0,1 1,2 -3,6 -6,4

Polska 2,9 7,7 -3,3 -3,4

Rynki krajów strefy euro 3,9 8,0 -3,2 -3,8

Francja 4,1 10,9 -3,0 -1,2

Izrael 1,1 2,7 -2,8 -2,1

Szwecja 7,8 11,8 -2,8 -4,9

Rynki Unii Europejskiej 4,3 7,9 -2,2 -2,3

Rynki europejskie 4,5 8,1 -2,1 -2,1

Szwajcaria 5,4 9,8 -1,9 -2,5

Hiszpania 5,4 6,9 -1,8 -4,8

Peru -1,9 1,3 -1,7 1,9

Holandia 5,7 12,7 -1,5 0,4

RPA 5,6 7,4 -1,5 -9,3

Rynki azjatyckie 1,2 2,2 -1,5 -3,3

Czechy 6,3 21,9 -1,3 9,7

Wielka Brytania 4,1 6,0 -1,2 -1,1

Węgry 6,8 25,1 -0,4 10,8

Grecja 7,1 10,5 -0,3 -1,6

Rynki dojrzałe 2,2 2,3 -0,2 -1,8

Maroko 5,9 1,4 -0,2 -7,8

Rynek globalny 2,3 2,5 0,0 -1,4

Korea 1,8 9,6 0,1 9,8

EMEA 5,3 10,0 0,5 -0,4

Rynki państw nordyckich 9,1 14,9 0,6 0,8

Malezja 0,7 -3,4 0,7 -3,4

Rynki wschodzące Europy Środkowowschodniej 4,6 13,2 0,7 6,3

Dania 8,3 18,6 0,9 5,5

Pakistan 1,5 27,8 1,1 27,4

Stany Zjednoczone 1,2 -1,3 1,2 -1,3

Rynki Ameryki Północnej 1,3 -0,8 1,2 -1,0

Rynki amerykańskie 1,3 -0,8 1,4 -0,8

Europejskie rynki wschodzące 4,3 11,2 1,4 6,0

Singapur 4,0 7,0 1,7 3,5

Nowa Zelandia 4,5 1,6 2,0 -2,1

Kanada 3,4 7,8 2,1 5,4

Irlandia 9,9 1,0 2,3 -10,1

Azjatyckie rynki wschodzące 3,7 5,2 2,8 4,9

Rynki wschodzące 3,3 5,8 3,0 4,2

Australia 4,6 7,0 3,1 4,0

Chiny 3,0 3,0 3,3 3,0

Indonezja 6,7 14,7 3,6 9,1

Norwegia 8,0 17,6 4,3 9,0

Finlandia 12,1 17,2 4,4 4,4

Rosja 4,7 9,8 4,5 9,6

Turcja 3,4 3,8 4,6 4,8

Austria 12,5 19,4 4,8 6,3

Chile 3,8 12,7 5,0 8,1

Tajwan 5,4 1,2 5,0 1,5

Brazylia -6,7 -2,6 5,1 9,5

Hongkong 6,0 1,4 6,4 1,4

Latynoamerykańskie rynki wschodzące -0,6 2,0 7,1 9,0

Argentyna 8,3 20,5 9,4 23,9

Sri Lanka 11,1 30,9 10,6 36,5

Indie 10,7 8,5 11,1 8,4

Meksyk 7,2 4,7 11,2 8,3

Kolumbia 15,3 12,0 17,3 13,3

Jordania 24,2 56,3 24,2 56,4

Egipt 29,7 92,7 29,9 102,0

Źródło: MSCI

Stopy zwrotu na światowym rynku akcji

Liczba Kapitalizacja Udział Stopa zwrotu Stopa zwrotu

spółek (w mld USD) w kapitalizacji w II kwartale 2005 r. w I półroczu 2005 r.

(w %) (w %) (w %)

S&P Global 1200 1200 20 057,7 -0,1 -1,7

Subindeks sektora energetycznego 60 1 942,1 9,7 3,7 16,5

Subindeks sektora materiałów

do produkcji 124 1 061,7 5,3 -5,9 -4,0

Subindeks sektora przemysłowego 176 1 985,6 9,9 -3,3 -3,8

Subindeks sektora dóbr wrażliwych

na wahania koniunktury 194 2 209,2 11,0 -2,5 -6,4

Subindeks sektora dóbr niewrażliwych

na wah

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama