Środowy wzrost cen ropy w pobliże poziomu 62 dolarów doprowadził do przeceny akcji na Wall Street i tym samym pogorszył nastroje w Europie na otwarciu. Jednak to nie spadki w USA i wysokie ceny ropy okazały się głównym wydarzeniem dnia. Nie były nim również posiedzenia i decyzje Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego (oba pozostawiły stopy na dotychczasowym poziomie). Uwaga rynku skupiła się bowiem na dramatycznych wydarzeniach w Londynie, gdzie doszło do skoordynowanych ataków terrorystycznych.
Wybuchy bomb w londyńskim metrze oraz autobusach wywołały panikę na rynkach akcji. W pewnym momencie londyński FT-SE 100 tracił prawie 4%. Panikę jednak udało się powstrzymać. Ostatecznie FT-SE stracił zaledwie 1,4% w odniesieniu do środowego zamknięcia. Być może gracze liczyli na to, że BoE, który wczoraj pozostawił stopy na dotychczasowym poziomie, wzorem Fed po ataku z 11 września, w ciągu kilku dni zdecyduje się jednak na obniżkę stóp.
Wydarzenia w Londynie doprowadziły również do wyprzedaży brytyjskiej waluty. Sięgnęła ona najniższego poziomu od 19 miesięcy. Jednak również i w tym wypadku panika została dość sprawnie powstrzymana. Chociaż funt już nie zdołał odrobić strat.
To, że bykom udało się opanować sytuację, wcale nie oznacza, że FT-SE 100 w najbliższych dniach nie będzie dalej spadał. Przeprowadzone ataki przynoszą bowiem wymierny uszczerbek w PKB. A nawet bez tego ostatnio napływające dane z UK nie napawały optymizmem. Ponadto spadkom sprzyjać będzie duże wykupienie rynku, do jakiego doszło w czasie ostatnich dwóch miesięcy silnych zwyżek.
Aktualnie najbliższym wsparciem są okolice 5060 pkt. Silną barierę popytową tworzy tam 38,2-proc. zniesienie ostatniego impulsu wzrostowego oraz szczyt z 21 lutego br. (5060,80 pkt). To jest minimum, które powinny osiągnąć niedźwiedzie (w cenach zamknięcia). Jeżeli uda im się pokonać to wsparcie, to realny będzie spadek do kwietniowego dołka (4789,40 pkt.). Wydaje się, że taki ruch to obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższe tygodnie.