Reklama

Hydrobudowa się trzyma

Hydrobudowa Śląsk może się pochwalić pełnym portfelem zamówień na ten rok i w połowie wypełnionym na 2006 r. Spółka zapowiada poprawę wyników.

Publikacja: 13.07.2005 07:51

Od początku tego roku katowicka firma tylko kilkakrotnie informowała o podpisaniu znaczących kontraktów. W sumie opiewają na kilkanaście milionów złotych, nie licząc aneksu do umowy dotyczącej budowy oczyszczalni ścieków w Krakowie (Hydrobudowa przejęła funkcję lidera konsorcjum, a jej wynagrodzenie wzrosło do 35,7 mln euro, z 15,5 mln euro).

Pełny portfel

Teraz podała, że zmodernizuje i rozbuduje oczyszczalnię Rydułtowy. Ma na to czas do 30 listopada 2006 r. Zainkasuje 13,5 mln zł brutto. W drugiej połowie ubiegłego roku spółka bardzo często podawała komunikaty o nowych zleceniach. Zmiana nie oznacza, że kontraktacja idzie gorzej.

- Realizujemy wielkie projekty, takie jak Płaszów (ekologiczny kompleks oczyszczalni ścieków Płaszów II w Krakowie - red.), którego wartość sięga w sumie około 200 mln zł. Budujemy inne duże oczyszczalnie. Zgłaszamy się do kolejnych przetargów. Nie zabiegamy o małe zlecenia, np. poniżej 2 mln zł. Mamy pełny portfel zamówień na ten rok, na przyszły - już wypełniony w połowie. Wartość jednego i drugiego szacujemy na około 180 mln zł - mówi nam Józef Tomolik, prezes Hydrobudowy.

Wyniki się poprawią

Reklama
Reklama

W zeszłym roku katowicka spółka miała ponad 175 mln zł przychodów, 3,25 mln zł zysku operacyjnego i 0,49 mln zł zysku netto. Wynik netto pogorszył się w porównaniu z 2003 r., przychody wzrosły prawie o 34%. W I kwartale 2005 sprzedaż przekroczyła 31 mln zł, a strata operacyjna i netto -1,7 mln zł.

Braku zamówień specjalizująca się w budownictwie hydrotechnicznym spółka nie powinna się obawiać. Inwestycje w zakresie ochrony środowiska w najbliższych latach szacowane są na 2,3-2,8 mld euro rocznie.

Co z wynikami? Zdaniem prezesa, w tym roku powinny być lepsze niż w ubiegłym, a w przyszłym - lepsze niż w tym. Systematyczna poprawa ma być efektem wygasania kontraktów podpisywanych w latach 2001-2004. - Wiele było na granicy opłacalności. Teraz jest pod tym względem lepiej - tłumaczy prezes Tomolik.

Przydałby się inwestor?

Jak twierdzi prezes, ostatnie lata były dla firm wykonawczych tak trudne, że wiele przedsiębiorstw - zwłaszcza mniejszych - upadło. - Dla nas to z jednej strony dobrze, ale z drugiej źle. Brakuje firm projektowych i wykonawczych. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego zrobić sami. Musimy się podpierać podwykonawcami, a tych nie ma - mówi J. Tomolik.

Winą obarcza nie tylko niską rentowność kontraktów z poprzednich lat. - Problemem są przepływy pieniędzy. W obecnych warunkach przez trzy miesiące wykonawca musi finansować budowę z własnych środków. Kogo na to stać? - mówi prezes.

Reklama
Reklama

Hydrobudowa też cierpi z tego powodu. Pozyskanie wieloletnich kontraktów zmusiło ją do zaangażowania ogromnych pieniędzy. Aby zachować płynność, musiała brać kredyty. To podbiło koszty finansowe, które w zeszłym roku niemal się podwoiły (do 4,5 mln zł).

Prezes zapewnia jednak, że Hydrobudowa radzi sobie na trudnym rynku. - Zostaliśmy jedyną liczącą się firmą z branży na Śląsku - twierdzi.

Katowicka spółka działa bez inwestora strategicznego. Jest pod kontrolą osób wchodzących w skład zarządu i rady nadzorczej oraz funduszy inwestycyjnych. Dużymi pakietami dysponują fundusze zarządzane przez TFI Skarbiec, DWS TFI i ING TFI. Płynność akcji jest niewielka. Wczoraj notowania wzrosły o 0,6%, do 64,5 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama