Względy makroekonomiczne przyczyniły się we wtorek w decydującym stopniu do pogorszenia nastrojów na czołowych giełdach. W Europie niepokój wywołało ostrzeżenie ministrów finansów państw UE, że tegoroczny wzrost gospodarczy w strefie euro może być wolniejszy niż przewidywano. Główne przeszkody to bardzo droga ropa, stagnacja popytu konsumpcyjnego oraz recesja we Włoszech. Ponadto ujemnym zjawiskiem, uderzającym w europejskich eksporterów, był spadek kursu dolara do euro przed dzisiejszą publikacją danych, które mogą potwierdzić wysoki deficyt handlowy USA.
Inwestorów amerykańskich zaniepokoił w szczególności wzrost - po kilkudniowej przerwie - notowań na rynku naftowym. Nasilił on obawy, że wyniki przedsiębiorstw nie będą tak dobre, jak oczekiwano. Według szacunków Thomson Financial, zyski spółek objętych indeksem S&P 500 zwiększą się w II kwartale o 6,8%, wobec wcześniej spodziewanych 8,2%. Instytucja ta obniżyła też - z 14,9% do 14,7% - przewidywany wzrost zysków w III kwartale.
Wczorajsze sesje były niekorzystne dla europejskich gigantów hutniczych, takich jak Arcelor czy Corus. ABN Amro zapowiedział bowiem spadek cen stali w związku z jej nadmierną podażą. W odwrocie znalazły się też notowania firm farmaceutycznych Sanofi-Aventis i AstraZeneca - silnie uzależnionych od eksportu na rynek amerykański.
Jaśniejszym punktem był natomiast ponad 8-proc. wzrost notowań Alcatela dzięki większej sprzedaży w II kwartale sprzętu do sieci internetowych.
W Nowym Jorku uwagę zwracały duże zniżki cen akcji największego na świecie producenta bankomatów - NCR, który oczekuje mniejszych zysków w 2005 r. Natomiast optymistyczna prognoza dotycząca tegorocznych wyników podniosła notowania Genentech - jednej z czołowych spółek biotechnologicznych, a większy od prognoz zysk w minionym kwartale zwiększył atrakcyjność walorów PepsiCo.