W mijającym tygodniu inwestorzy w USA otrzymali porcję ważnych danych gospodarczych. Sprzedaż detaliczna w czerwcu była wyższa, niż się spodziewano. W ujęciu rok do roku sprzedaż wzrosła o 9,6%, a to oznacza dynamikę najwyższą od pięciu lat. To pomogło indeksom akcji utrzymać się w pobliżu szczytów hossy. Na wykresie obok widać 3-miesięczną średnią kroczącą ze sprzedaży detalicznej, która także wykazuje trend wzrostowy. Co więcej, jak pokazują najnowsze statystyki, w amerykańskiej gospodarce słabnie presja inflacyjna - mimo wysokich cen ropy. Roczna inflacja w czerwcu wyniosła zaledwie 2,5%, podczas gdy 2 miesiące wcześniej było to aż 3,5%. Co ważne, systematycznie maleje roczny wskaźnik inflacji bazowej (po wyłączeniu bardzo zmiennych cen energii i żywności). W czerwcu wyniósł 2%, czyli najmniej od października ub.r. Szczyt inflacji bazowej przypadł na luty i od tego czasu trwa trend spadkowy. Wzrost gospodarczy bez presji inflacyjnej to idealna sytuacja z punktu widzenia rynku akcji. Zastanawiające jest, czy wyraźny spadek inflacji nie skłoni w końcu Fedu do wstrzymania polityki podwyżek stóp procentowych.
Blisko nowej fali wzrostowej
Z punktu widzenia analizy technicznej amerykański indeks S&P 500 znalazł się u progu nowego etapu hossy. W czwartek naruszył kluczowy opór, wynikający z tegorocznego szczytu z marca - 1225,3 pkt. Tym samym indeks osiągnął poziom najwyższy od czterech lat. Co dalej? Mimo że wiele wskazuje na kontynuację hossy, to już niebawem S&P 500 może dotrzeć do długoterminowej bariery. Jest nią 62-proc. zniesienie wielkiej bessy z lat 2000-2002, znajdujące się na wysokości ok. 1240 pkt. O tym, że jest to ważny poziom, świadczy historia zmagań indeksu z poprzednimi zniesieniami. Na początku 2004 r. zniesienie 50-proc. (ok. 1150 pkt) wyznaczyło kres silnej fali wzrostowej. Z kolei ubiegłoroczny dołek z kwietnia wypadł niemal idealnie na 38,2-proc. zniesieniu (ok. 1060 pkt). Jak widać, coraz bliższy długoterminowy opór może sprawić bykom spore kłopoty. Wsparciem w razie ewentualnej korekty będzie linia średnioterminowego trendu wzrostowego, biegnąca po serii dołków począwszy od połowy kwietnia.
Na razie brakuje rozstrzygnięcia w przypadku rynku technologicznego w USA. Nasdaq Composite nie przebił jeszcze kluczowego szczytu z końca ub.r. (2178 pkt), choć jest już bardzo blisko. Czynnikiem sprzyjającym bykom jest rosnąca siła relatywna względem S&P 500. Od roku jej wykres porusza się na zmianę w dół i w górę w ramach dość regularnych cykli. Od maja trwa faza wzrostowa tego cyklu. W razie przebicia szczytu hossy, przed indeksem Nasdaq otworzy się perspektywa pokaźnej zwyżki - przynajmniej w dłuższej, wielomiesięcznej, perspektywie.
Dwie konsolidacje