Wzrost cen i przewaga popytu nad podażą rozpoczęły się w drugiej połowie 2003 r. Zapowiedzi wejścia do UE i związanej z tym podwyżki VAT na materiały budowlane z 7 do 22% podziałały na wyobraźnię. W I kwartale 2004 r. sprzedaż szła doskonale. Mimo obaw o zastój na rynku po przystąpieniu Polski do Unii, marazm trwał tylko około czterech miesięcy. Potem popyt wzmocnili jeszcze obcokrajowcy. - Wstępne rozeznanie zaczęli robić pod koniec 2003 roku. Teraz już kupują - mówi Maciej Dymkowski, dyrektor ds. rozwoju serwisu tabelaofert.pl, który doradza przy zakupach w naszym kraju kilku funduszom inwestującym w nieruchomości z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Zaczął też rozmowy z inwestorami ze Szwajcarii. Obcokrajowcy najchętniej lokują w nieruchomości w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. Jakie mieszkania ich interesują, M. Dymkowski nie chce zdradzić. Podpowiada jedynie, że wielkość sprzedawanych mieszkań w stolicy, nie bez udziału obcokrajowców, wzrosła z 69 mkw. w I kwartale tego roku do 73 mkw. w okresie kwiecień-czerwiec.
Ile kupują obcokrajowcy?
- Jeśli ktoś chciałby sprzedawać z myślą o inwestorach zachodnich, powinien pamiętać, że niezmiernie ważna jest dla nich pewność, iż nie dojdzie do zmiany otoczenia i nagle przy budynku nie powstanie supermarket czy też trasa szybkiego ruchu - dodaje Andrzej Halicki z Polskiej Unii Deweloperów. Jednak, jaka część mieszkań trafia w ręce obcokrajowców, żaden z pytanych przez nas ekspertów nie podejmuje się oszacować. Choć popyt ten jest jeszcze niewielki, to przy słabej podaży już teraz potrafi nakręcić koniunkturę. W I kwartale tego roku w Warszawie oddano do użytku 2760 lokali. Przy takiej podaży zakup 100-200 mieszkań przez zagraniczne fundusze może popsuć szyki pozostałym klientom.
Polacy muszą się liczyć ze wzrostem popytu z zagranicy. W takich krajach UE, jak Irlandia czy Hiszpania w kilkanaście lat od akcesji mieszkania zdrożały o ponad 120%. Obcokrajowcy wierzą, że u nas będzie podobnie. Poza tym nad Wisłę przyciągają ich sami Polacy. Powstaje wiele nowych firm pośrednictwa, które próbują zainteresować swoją działalnością zagraniczne fundusze inwestujące w nieruchomości.
Niska podaż to wysokie ceny