Tydzień zaczął się mało przyjemnie dla właścicieli długich pozycji. Wprawdzie jest kilka przesłanek za tym, by spać spokojnie, to jednak strata może zaboleć. Po wczorajszym dniu zapewne każdy niedźwiedź czuje satysfakcje ze złapanego szczytu. Tym razem się udało. Czyżby?
Sesja zakończyła się mało ciekawie, mimo że notowania rozpoczęły się w dość dobrych nastrojach. W czasie pierwszej godziny kontrakty wyszły na plus. Pierwsza godzina notowań na rynku kasowym była równie pomyślna. Później było już gorzej. Spadek cen rwał do samego końca sesji.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to mało obiecujące. Można się zastanawiać, czy nie doszło do odbicia od poziomu oporu. Zapewne znaczna część niedźwiedzi na to liczy. Pamiętajmy jednak, że nie tylko ceny decydują o ocenie rynku. Jeśli pod uwagę weźmiemy także obrót i zachowanie LOP to sytuacja nie jest już tak ponura. Dodajmy do tego bazę i mamy podstawy, by uspokoić posiadaczy długich pozycji.
Świeca dzienna wygląda kiepsko, ale zauważmy, że spadkowi cen towarzyszył bardzo mały obrót. Nie może umknąć naszej uwadze fakt, że wraz ze spadkiem cen obniżała się również LOP. Widać więc, że nie jest to zdecydowany atak podaży. Wreszcie baza. Właściwie przez całą sesję przekraczała wartość 30 pkt po ujemnej stronie. Pesymizm jest aż nadto widoczny. Warto więc zastanowić się, kto będzie sprzedawał na dzisiejszej sesji? Skoro mamy taką pewność co do ruchu, to czemu nie spadamy przy zwiększonym wolumenie? Jak widać na wykresie do pierwszych wsparć (przedziału między 2000 i 2130 pkt) zostało trochę miejsca. Nie będzie wielką ujmą dla popytu, gdy ceny się tam znajdą. Szczyt z lutego nie jest łatwym oporem i walka w jego okolicy ma prawo potrwać dłużej.