Szef Fed stwierdził, że inflacja w USA znajduje się pod kontrolą, ale dał także do zrozumienia, że proces podnoszenia stóp procentowych jeszcze się nie skończył. Podczas składanego co pół roku sprawozdania o stanie amerykańskiej gospodarki Greenspan ostrzegł też przed poważnymi czynnikami ryzyka, jakie mogą wpłynąć na pozytywny obraz największej gospodarki świata. Szef Fed wymienił tu wysokie ceny energii, rosnące koszty zatrudnienia, zachowanie długoterminowych stóp procentowych i związane z tym konsekwencje dla rynku nieruchomości. Wyrównanie się cen nośników energii Greenspan uznał za pozytywne zjawisko, które złagodzi napięcia inflacyjne, ale jednocześnie wyraził opinię, że wysokie ceny energii utrzymają się przez długie lata.

Spadek oprocentowania długoterminowych kredytów nie ma precedensu - stwierdził Greenspan. Tanie kredyty przyczyniły się jednak do wielkiego boomu na rynku nieruchomości, a w niektórych regionach USA można zaobserwować oznaki "spekulacyjnej gorączki".

Fed dla realizacji swojego celu, jakim jest utrzymianie stabilnego wzrostu przy kontrolowanej inflacji, będzie nadal stopniowo podnosić stopy procentowe - sugerował Greenspan. Od czerwca ubiegłego roku Komitet Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej dziewięciokrotnie podwyższał stopy - za każdym razem o 25 punktów bazowych. Podstawowa stopa funduszy federalnych znajduje się obecnie na poziomie 3,25%, a rynki oczekują, że do końca roku dojdzie do 4 procent.

Dwudniowe zeznania mogą być ostatnimi, jakie szef Fed składał na Kapitolu. Kadencja Greenspana kończy się 31 stycznia 2006 r. Jest jednak możliwe, że zostanie przedłużona o kilka miesięcy, dopóki nie zostanie zatwierdzony jego następca.

(Nowy Jork)