- Napływ zagranicznych inwestycji nie niesie ze sobą żadnych negatywnych zjawisk, zwłaszcza spadku liczby miejsc pracy - przekonuje Krzysztof Krystowski, wiceminister gospodarki.
Fabryka w zielonym polu
Identyczną opinię ma na ten temat również prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych Andrzej Zdebski. Pytanie o ewentualne kurczenie się liczby miejsc pracy, w związku z napływem zagranicznych inwestycji do Polski, dziwi go. - Jakie mogą być negatywne skutki dla rynku pracy, jeśli w zielonym polu powstanie nowa fabryka? - pyta retorycznie. Szef PAIiIZ-u dodaje, że inwestycje typu greenfield nie tylko same dają zatrudnienie, ale stwarzają też możliwości zwiększania liczby miejsc pracy w firmach kooperujących. Zdaniem A. Zdebskiego, nie utrudniają one też działalności polskim konkurentom, ponieważ przeciętnie w 80-90% ich produkcja kierowana jest na zagraniczne rynki. Nie może więc być mowy o likwidacji miejsc pracy w związku z wejściem do Polski zagranicznych producentów.
Potwierdza to Maciej Olczak, rzecznik prasowy spółki Zelmer: - Ani w naszej firmie, ani w Amice w związku z wejściem na nasz rynek kilku producentów sprzętu AGD, nie zmniejszyło się zatrudnienie - mówi. Przypomnijmy, że w ciągu paru ostatnich lat w Polsce postawiły fabryki m.in. Merloni Indesit oraz Whirlpool. Inwestuje tu również Elektrolux.
Kilka lat temu fabrykę poszyć samochodowych wybudowała w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej francuska firma Faurencia Investments. - Pojawienie się w Polsce zagranicznego inwestora, działającego w tym samym segmencie co my, nie wpłynęło ani na rozwój naszej spółki, ani na zatrudnienie - mówi Jerzy Pięta, rzecznik prasowy wielkopolskiej spółki Groclin, która również produkuje poszycia.