Ostatnia sesja emocjonującego tygodnia nie wniosła nic nowego do obrazu rynku. Wahań wprawdzie nie brakowało, bo początek był dynamicznym wzrostem, a końcówka przyniosła testowanie sesyjnych dołków. Ale to wszystko odbywało się przy niewielkiej aktywności zagranicznych funduszy. Wskazują na to obroty, których wartość była o połowę za niska, by mówić o wiarygodnym ruchu.

Wraz ze słabością BUX taki brak zaangażowania funduszy spowodował, że atak na wtorkowy szczyt nie mógł zakończyć się sukcesem. Czy ruszamy więc teraz do pogłębienia ostatniej korekty? Ani wczorajsza spokojna końcówka, ani mieszane wyniki spółek, ani piątkowe zachowanie rynku jeszcze tego nie przesądzają. Wielokrotnie wcześniej sytuacja po wynikach klarowała się z małym opóźnieniem. Szczególnie gdy na rynku rządzą zagraniczne fundusze, które reagują dopiero po dokładniejszym przeanalizowaniu kwartalnych raportów. Tak było chociażby ostatnio w przypadku TP. Kierunek na przyszły tydzień, oceniając z perspektywy ostatnich sesji, pozostaje więc otwarty. Na razie patrząc na wykres nie można rozstrzygać, czy byki są w trakcie wywieszania przedwyborczej białej flagi, czy też ta konsolidacja przy szczycie to budowanie formacji kontynuacji (flagi).

W podtrzymaniu wzrostu na pewno nie pomogą (paradoksalnie) bardzo dobre amerykańskie dane z rynku pracy (uwzględniając rewizję). Ta publikacja przesuwa wyżej rynkowe oczekiwania co do skali i tempa podwyżek stóp procentowych. Następny krok 25 pb. już we wtorek i komunikat z posiedzenia FOMC raczej nie odwróci wzrostu rentowności amerykańskich obligacji. Nie po serii ostatnich dobrych raportów i po powrocie indeksu CRB pod szczyty. Taki układ zacznie powoli osłabiać apetyt zachodnich funduszy na ryzyko inwestycji na rynkach wschodzących.