Eksport sera ze Szwajcarii traci dynamikę od początku roku. Sprzedawcy żywności rezygnują bowiem z handlu wyrafinowanymi odmianami sera na rzecz mniej wyszukanych i tańszych. Jak twierdzi SCO (szwajcarskie stowarzyszenie producentów sera), ilość serów wysyłanych za granicę (w tym odmian Gruyere, Emmental i Appenzeller) od początku br. wzrosła tylko o 2,3%, do 25,67 tys. ton. Dla porównania, w pierwszym półroczu 2004 r. przyrost ten wyniósł 8,9%. - Wrażliwość cenowa konsumentów wzrasta w każdym sektorze. Poziom cen jest teraz wszędzie poważnym problemem - mówi Matthias Kunz, przewodniczący SCO. - W Niemczech, jednym z największych rynków zbytu szwajcarskiego sera, w sklepach likwidowane są całe półki z serami. Wszystko tylko po to, aby obniżyć koszty.

Szwajcarscy producenci sera, tacy jak Emmi (największy w kraju), poszerzają asortyment o produkty bardziej "opłacalne", aby uchronić się przed efektami stagnacji na rynku. Wielkie sieci dystrybucyjne, jak Aldi czy Lidl, preferują sprzedaż tańszych odmian. Na dodatek w ciągu najbliższych dwóch lat chcą otworzyć w Szwajcarii ok. 100 nowych sklepów, by jeszcze bardziej zwiększyć swój udział w rynku.

Emmi, eksportująca swe wyroby na całą Europę, Bliski Wschód i Amerykę Północną, zaznacza, że pozostałe produkty z jej portfela (napoje Caffe Latte oraz jogurty) pozwoliły utrzymać rentowność, odkąd rok temu serowe wojny cenowe nasiliły się na wszystkich europejskich rynkach.

Szwajcarskie rolnictwo jest jednym z najintensywniej dofinansowywanych na świecie. Rząd co roku wydaje 4 tys. franków szwajcarskich (3,2 tys. dolarów) na utrzymanie każdej krowy. To jedna trzecia kwoty przeznaczanej na dofinansowywanie dziecka uczącego się w szkole podstawowej. Nie może być więc mowy o kryzysie...

Bloomberg