Reklama

Lokalna korekta czy większy spadek?

Inwestorzy, którzy kupowali akcje w pierwszej dekadzie sierpnia, jeśli chcą zarobić, muszą wykazać się cierpliwością albo mieć trochę szczęścia. Szansa, że za miesięc WIG20 będzie wyżej, wynosi 50%. Z upływem czasu prawdopodobieństwo sukcesu rośnie - po trzech miesiąch wynosi 56%, po sześciu aż 80%.

Publikacja: 13.08.2005 08:34

Od połowy maja wartość indeksu dużych spółek wzrosła o jedną czwartą. Choć w tej hossie zdarzało się już, że tempo zwyżki było znacznie większe, niemniej obecną fazę trendu wzrostowego uznaje się za dość dynamiczną. Na potrzeby analizy założyliśmy, że miarą siły, z jaką rośnie rynek, jest odchylenie indeksu od półrocznej (125-sesyjnej) średniej ruchomej.

Odchylenia prawie

standardowe

Na pierwszej sesji sierpnia WIG20 znalazł się 10% powyżej półrocznej średniej. Przez pierwsze osiem sesji nowego miesiąca pozostawał w przedziale 10-12% odchylenia. W czwartek ponownie zbliżył się do średniej na mniej niż 10%. Okazuje się, że w trwającym od początku marca 2003 roku trendzie wzrostowym dość często zdarzało się tak znaczne oddalenie od średniej. Hossa trwa od 615 sesji (licząc od 6 marca 2003 r. do ostatniego czwartku), z czego 94 sesje WIG20 znajdował się przynajmniej 10% powyżej średniej ruchomej ze 125 notowań. Miesiąc po tym indeks rósł średnio o 1,9%, po trzech miesiącach znajdował się 3,1% wyżej, a po pół roku zyskiwał aż 11,1%. Wydaje się zatem, że do trendu wzrostowego warto dołączyć nawet wtedy, kiedy wydaje się on wyjątkowo rozpędzony. Należałoby jednak zwrócić uwagę na dużo słabsze wyniki, jakie osiągał wskaźnik największych spółek, jeśli znajdował się w odległości 7,5-10% od średniej ze 125 sesji. Miesiąc później indeks był (średnio) 0,5% niżej i jest to jedyna ujemna liczba w tabeli prezentującej zależność między oddaleniem od średniej i zmianą indeksu. Także wyniki WIG20 po trzech i sześciu miesiącach są dużo słabsze dla tego przedziału odchylenia.

Potraktujmy teraz ponad 10-proc. odchylenie od średniej i przedział 7,5-10% łącznie, czyli zbadajmy sytuację, w której WIG20 znajdował się przynajmniej 7,5% ponad półroczną średnią. Takie okoliczności zachodziły bardzo często. Na tym poziomie indeks największych spółek spędził 29% hossy. Miesiąc później wartość wskaźnika była średnio 0,8% wyższa, przy czym dokładnie w połowie przypadków indeks notował spadek wartości. Po trzech miesiącach, ze wzrostem prawdopodobieństwa zwyżki, rośnie również przeciętna jej skala - do 2,4%. Po sześciu miesiącach wynosi już 9,1%.

Reklama
Reklama

Okazuje się, że w tej hossie najkorzystniej można było kupić akcje, kiedy indeks znajdował się tuż nad średnią ze 125 sesji. W takim wypadku miesięczna, 3- i 6-miesięczna stopa zwrotu z indeksu jest najwyższa dla wszystkich przedziałów odchylenia i wyższa niż średnia stopa zwrotu w tych trzech okresach dla całej hossy. Można zatem pokusić się o wniosek (pamiętając o wszystkich uproszczeniach), że przyłączanie się do trendu wzrostowego jest generalnie korzystne, ale nie jest to zasada, do której należy podchodzić bezkrytycznie. Kończąc statystyczne rozważania, warto przypomnieć, że "wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji wypracowania podobnych rezultatów w przyszłości".

Na granicy wzrostowego

kanału

Wykres WIG20 znalazł się na granicy górnego ramienia kanału wzrostowego, który wyznacza tempo zwyżki od listopada 2003 r. Zachowanie indeksu na piątkowej sesji przechyla szalę (w krótkim terminie) na korzyść niedźwiedzi - spadek wykresu poniżej lokalnego dołka z 3 sierpnia oznacza zmianę trendu krótkoterminowego na malejący. Wagę negatywnego sygnału osłabiają dość niskie obroty. Kierunek południowy naszej giełdzie coraz wyraźniej pokazuje też węgierski BUX, który na ostatniej sesji w tygodniu stracił ponad 1%. Od szczytu z 2 sierpnia indeks spadł ponad 6%.

Wskazać można dwa ważne poziomy wsparcia. Pierwszy stanowi szczyt z lutego, zbudowany na 2118 pkt. Gdyby korektę udało się powstrzymać już na tej wysokości, byłaby to istotna zmiana jakościowa w odniesieniu do dwóch poprzednich ruchów przeciwnych do głównego trendu, które miały miejsce w pierwszej połowie 2004 i pierwszej połowie 2005 r. Z tego poziomu możliwy byłby atak na historyczne maksimum z marca 2000 r. Można sobie wyobrazić, że już teraz indeks wybija się ze wzrostowego kanału i ustanawia kolejny rekord. Przeciw takiemu scenariuszowi można jednak przytoczyć przynajmniej kilka argumentów (nie najlepsze, w niektórych wypadkach wręcz słabe wyniki finansowe, zbliżające się wybory itd.).

Drugim ważnym wsparciem jest dolne ramię opisywanego kanału wzrostowego, znajdujące się na wysokości 1900 pkt.

Reklama
Reklama

Ten sam charakter

W zwyżce w dalszym ciągu uczestniczy wąskie grono spółek, co sugeruje zagrożenie głębszą korektę. Mimo że na rynku trwa hossa, a giełda po raz pierwszy od lat przebiła się do głównych serwisów informacyjnych, warto zwrócić uwagę, iż Indeks Cenowy Parkietu (w jego skład wchodzą wszystkie notowane na giełdzie spółki) w dalszym ciągu nie pokonał historycznego maksimum z lutego 2005 r. W odniesieniu do wierzchołka z 4 maja 2004 r. wskaźnik znajduje się ledwie 8% wyżej. Skala wzrostu MIDWIG-u w tym samym czasie nie przekracza 2%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama