Na wczorajszej sesji było stosunkowo spokojnie zważywszy że przez rynek przeszedł wiatr szumu informacyjnego związanego z podpisaniem, a właściwie niepodpisaniem, przez prezydenta ustawy o emeryturach górniczych. Jeszcze przed rozpoczęciem notowań na rynku kasowym otrzymaliśmy wyniki PKO BP i PKN. Obie spółki podały wynik lepszy od prognoz, choć i tu nie obyło się bez pomyłki jednego z serwisów (w przypadku PKN). Wreszcie, w drugiej połowie dnia poznaliśmy lipcową inflację w USA, która okazała się nie tak groźna, jak się spodziewano. Rozczarowała za to dynamika tamtejszej produkcji przemysłowej.
Na te wszystkie wydarzenia nasz rynek zareagował... konsolidacją. Na jakiś widoczny ruch wysilono się tylko w pierwszych minutach handlu akcjami. Kursy zostały podniesione, by w dalszej części sesji utrzymywać wysoki poziom. W efekcie zakończyliśmy notowania na plusie, co przy trendzie, jaki panuje od tygodni, nie jest niczym niezwykłym. Można nawet zaryzykować tezę, że cały tydzień zakończymy na poziomie raczej nie niższym od wczorajszego otwarcia. Sygnalizują to nastroje, które przed sesją były raczej marne. Za argument niech służy wielkość bazy, która cały czas jest ujemna (nawet biorąc poprawkę na ustalenie prawa do dywidendy PKO BP) oraz wartość opublikowanego pod koniec ubiegłego tygodnia Wigometru. Te dwie miary nastrojów wskazują na obecny na rynku pesymizm, co, jak wiemy, raczej spadkom nie służy. Zresztą wczoraj rynek raczej dawał do zrozumienia, że jest w dość dobrej formie (fakt ciągłego wzrostu LOP wraz ze wzrostem cen oraz przyzwoity obrót). To oczywiście wcale nie musi oznaczać końca korekty. Ta może się jeszcze przeciągnąć. Pokazuje jednak, że rynek jest raczej skory do wzrostu niż spadku cen.